Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2016

"Ugly love" Colleen Hoover

Wreszcie dorwałam się do kolejnej książki jednej z moich ulubionych autorek, czyli Colleen Hoover! Jeszcze zanim dowiedziałam się, o czym właściwie jest ta powieść, wiedziałam, że będzie genialna i muszę ją mieć w swojej kolekcji. To po prostu mój must have! Pełna ekscytacji, nadziei, spragniona nowych wrażeń i doznań, jakie potrafi wzbudzić w czytelniku tylko pani Hoover, sięgnęłam po "Ugly love" i ponownie zatraciłam się w kolejnej perełce autorki, kolejnym wulkanie emocji i niesamowitych przeżyć. W tym przypadku skala ocen 10/10 to stanowczo za mało... 

"Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość"

Historia rozpoczyna się w dniu przeprowadzki Tate, studentki i początkującej pielęgniarki, do mieszkania swojego brata Corbina. I już pierwszego dnia jej nowego, dorosłego życia, napotyka na swojej drodze, a tak dokładnie pod drzwiami mieszkania brata, pewien problem... Zalany w trupa,  smacznie śpiący na wycieraczce facet,  zagradza jej dostęp do drzwi i uniemożliwia dostanie się do środka. Jak na pierwszy dzień w nowym mieście, zapowiada się świetnie... Biedna Tate nawet nie jest świadoma, ile ten nieszczęsny pijaczyna namiesza jej w głowie i, jak wywróci cały dotychczasowy świat do góry nogami. On. Miles Archer. Przystojny pilot z mieszkania z naprzeciwka i do tego najlepszy przyjaciel Corbina. Choć początek ich znajomości nie należał do najciekawszych, wraz z upływem czasu, dziewczyna jest coraz bardziej zaintrygowana nowym sąsiadem, a ich nieodparta, wzajemna siła przyciągania nieustannie narasta. Czy pożądanie przerodzi się w coś silniejszego? Czy to początek prawdziwej, wielkiej miłości? Na pewno nie w przypadku Milesa. Dla niego nie są ważne uczucia. On nie bawi się w związki, nie uznaje randek, ale przede wszystkim nie szuka miłości. Pragnie jedynie seksu i... Tate. 


"Tak właśnie się dzieje, gdy ktoś ci się zaczyna podobać. Na początku jest nikim, a potem nagle staje się wszystkim, czy tego chcesz czy nie"

Ostatecznie skryty i milczący Miles wraz z naiwną i zafascynowaną pilotem Tate zawierają układ. Ich nietypowa relacja może opierać się jedynie na obezwładniającym pożądaniu, które oboje do siebie odczuwają. Seks bez zobowiązań i zero uczuć. Istnieją jednak dwie zasady, których Tate koniecznie musi przestrzegać: nie pytaj o przeszłość i nie licz na przyszłość. Oczarowana i kierowana namiętnością dziewczyna, godzi się na krzywdzący układ, po cichu licząc, że z czasem ich niecodzienny układ przerodzi się w coś silniejszego, a uczucia odegrają w nim główną rolę. Jednak czy to jest w ogóle możliwe? Jak długo można łudzić się nadzieją i okłamywać własne serce? Jaką tajemnicę skrywa Miles? Czy można zbudować związek z kimś, kto nie daje nadziei na przyszłość i uparcie skrywa swoją przeszłość?

Akcja książki podzielona została na dwie części, naprzemiennie występujące rozdziały, opowiadające o dwóch różnych historiach. Jedne wydarzenia odbywają się aktualnie i przedstawiają relację zaistniałą pomiędzy Milesem, a Tate. Druga część opowiada o traumatycznych wspomnieniach głównego bohatera sprzed 6 lat, gdy jeszcze jako 18-latek poznaje miłość swojego życia. Opowieść Milesa stopniowo wyjaśniała, co tak naprawdę go spotkało i co sprawiło, że teraz, pomimo upływu 6 lat, unika niczym ognia, jakichkolwiek uczuć. Czytając rozdziały poświęcone wspomnieniom pilota,  miałam sprzeczne uczucia. Z jednej strony cieszyłam się początkowym szczęściem Milesa, z rozwijającej się znajomości z dziewczyną jego marzeń. Przecież ona była taka idealna... A on taki zakochany... Jednak nie zmieniło to faktu, że od samego początku kibicowałam nie Rachel i Milesowi, lecz Tate i Milesowi. Tak musiało po prostu być! Innej wersji nie uznaję! Główni bohaterzy mają być ze sobą, koniec sprawy, do widzenia, kropka! Wiedziałam, że coś się wydarzy, coś złego, coś, co na zawsze wpłynie na Milesa, skutkując w jego późniejszym życiu i wyjaśniając jego teraźniejsze zachowanie. Jednak nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji... Do samego końca nie przewidziałam tego, co tak nim wstrząsnęło. Teraz, gdy już znam okrutną prawdę, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie potępiam zachowania Milesa, a wręcz w pełni je rozumiem. 

"Nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość"

Powieść uświadamia, że miłość nie zawsze jest piękna i czysta, zdarza się również ugly love, czyli tytułowa brzydka miłość, która rozszarpuje serce na milion małych kawałków, sprawiając tym samym, że już nigdy więcej nie chcemy się zakochać. Mówi się, że czas leczy rany, a błędy popełnione w przeszłości stają się dobrą przestrogą na przyszłość... Jednak czasem, zamiast uczyć się na błędach i wraz z wiekiem stawać się coraz mądrzejszym i coraz bardziej doświadczonym człowiekiem, stoimy w miejscu i nie potrafimy ruszyć naprzód. Nękani wyrzutami sumienia, bolesnymi wspomnieniami, sami ciągniemy się w dół, zmierzając ku nieuchronnemu upadkowi. A to wszystko dlatego, bo nie potrafimy wybaczyć samemu sobie... 

Kto jak kto, ale Colleen Hoover potrafi wzbudzić w czytelniku masę przeróżnych uczuć i doznań, sprawiając tym samym, że nie jest łatwo odłożyć książkę na bok, dopóki nie pozna się zakończenia historii i nie uzyska odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania. W pracy, sklepie, szkole, a nawet w kościele, potrafiłam tylko myśleć o tym, że już za niedługo dorwę się z powrotem do tej genialnej książki i poznam dalsze losy Milesa i Tate. A wieczorami, przy słabym świetle małej latarenki, okłamywałam samą siebie, wmawiając zmęczonym oczom: "Jeszcze tylko jeden rozdział...". Colleen Hoover poruszy najczulsze struny Twojego serca, zawładnie umysłem i sprawi, że nigdy nie będziecie mieć dosyć. A wtedy każda strona, każde zdanie, każda litera jest jak narkotyk, którego non stop jest nam mało i mało... Podobnie, jak z innymi powieściami autorki, również "Ugly love" zdobyła moje serce, paraliżując mnie swoim pięknem i raniąc dogłębnie. Pomimo, że zawsze po zakończeniu książki Collen Hoover czuję się niczym otępiała zbyt dużą dawką leku, jeszcze długo przeżywając rozdarte serce i olbrzymiego kaca książkowego, wiem, że z czystą przyjemnością sięgnę po nowe powieści autorki. Bo ogrom i intensywność uczuć, jakie się odczuwa w czasie czytania perełek Hoover nie da się opisać słowami... To coś, co po prostu każdy powinien poznać na własnej skórze.
 "Miłość nie zawsze jest piękna..."
Powieść skupia się głównie na uczuciach i emocjach głównych bohaterów. Nie brak jednak zmysłowych opisów scen łóżkowych i wręcz odczuwalnego pożądania pomiędzy Milesem i Tate. Nie nazwałabym jednakże "Ugly love" tanim erotykiem... To nie seks jest tutaj najważniejszy, lecz poruszające dialogi, dramatyczne wspomnienia, trudna walka z samym sobą i zakazanymi pragnieniami, a także ogrom wszystkich uczuć, jakie odczuwają zarówno bohaterowie, jak i czytelnicy. "Ugly love" to książka, która na pewno Cię nie zawiedzie, lecz poruszy do głębi i powali na łopatki. Ta ponadprzeciętna, poruszająca powieść jest wręcz idealnym przykładem perfekcji i doskonałości. Polecam gorąco każdemu, nie tylko wielbicielkom obyczajówek i romansów :) 
Ocena: 10/10  <3



 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

środa, 10 sierpnia 2016

"Delirium" Lauren Oliver

"Delirium"

Czy byłeś kiedyś zakochany? Czy przeżyłeś miłość prawdziwą i szczerą? Miłość, która uskrzydla i sprawia, że życie staje się piękniejsze? Czy będąc zakochanym, czułeś się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, Twoje serce wypełniała radość, a Ty nie byłeś w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o swoim ukochanym? Pamiętasz to ciepło rozlewające się po całym ciele? Motylki w brzuchu? To dziwne uczucie, gdy nie wiesz, czy ktoś skacze zapamiętale w Twoim żołądku, próbując się wydostać, czy to po prostu jelita alarmują o zbliżającym się niebezpieczeństwie, czyli tak zwanej sra... biegunce.
A skoro byłeś zakochany to czy przeżyłeś miłosne rozczarowanie? Odrzucenie? Czy cierpiałeś w imię miłości? Czy będąc nieszczęśliwie zakochanym, niejednokrotnie pytałeś siebie: "I co mi z tej miłości? Dlaczego jestem, aż tak głupi? Zakochałem się, a teraz cierpię..." Czy żałowałeś? A gdybyś miał wybór? Żyć wolnym od miłości? Co lepsze, wieść spokojne, pozbawione miłości i cierpienia życie, czy też żyć, kochając na zabój, przeżywając wszystkie te miłosne doznania, uczucia gorąca i nieopisanej radości, licząc się równocześnie z nieuniknionym bólem, cierpieniem, rozczarowaniem, a nawet i złamanym sercem? Które życie byś wybrał? 

"Czy gdyby miłość była chorobą, chciałabyś się wyleczyć?"

Takiego wyboru musi dokonać Lena, a także każdy inny, żyjący na tym świecie człowiek. Wybór jest oczywisty. Decydujesz się na świat pozbawiony bólu i cierpienia, świat spokojny i uporządkowany, ale przede wszystkim wolny od miłości. No chyba, że wolisz spędzić resztę życia w Krypcie, więzieniu dla nieposłusznych, bądź zostać wygnanym za bramy miasta do Głuszy, gdy postanowisz jednak wybrać życie w zgodzie z miłością. Zasady są proste. Wybieraj! (czyt.: czyli nie masz nic do gadania, bo jest tylko jedna właściwa odpowiedź)
W takim właśnie świecie żyje Lena, nasza główna bohaterka powieści. Świecie, w którym miłość uważana jest za największą i najgroźniejszą chorobę, prowadzącą do nieuchronnej śmierci, w bólu i cierpieniu. Bo amor deliria nervosa może dopaść każdego. Nagle. Z dnia na dzień. Początkowe objawy są łagodne, a nawet złudnie przyjemne. Zawroty głowy, uczucia nieopisanego szczęścia i wszechobecnej radości... Dopiero z czasem następują fiksacje, ataki furii, niekontrolowane zachowania, niepohamowana nienawiść i ten wszechogarniający, nieznający granic ból... Wszystko uległo zmianie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wraz z wynalezieniem antidotum, który zarówno leczy zarażonych, jak i zapobiega zachorowaniu na miłość. Remedium, lek wstrzykiwany bezpośrednio w korę mózgową człowieka, ingeruje w część odpowiedzialną za emocje, prowadząc tym samym do zablokowania jakichkolwiek uczuć i pragnień. To nic, że człowiek przypominał później pozbawionego mózgu i wszelkich uczuć zombiaka, nie znającego takich słów, jak współczucie, czułość, czy też pożądanie. I tak miłość została okrzyknięta zakaźną chorobą, której trzeba się pozbyć za wszelką cenę, a kierująca się chęcią wyzwolenia świata od wszelkiego cierpienia, władza państwa, wydała nakaz przeprowadzania zabiegu i podawania remedium wszystkim pełnoletnim. Dodatkowo chcąc zapewnić bezpieczeństwo, ład i porządek, cały kraj został otoczony wysokim ogrodzeniem pod napięciem, chroniąc wyleczonych ludzi przed Głuszą i mieszkającymi tam głupcami, sprzeciwiającymi się zabiegowi usuwania [miłości], Odmieńcami. 

17-nastoletnia Lena nie może doczekać się swojego zabiegu i już w wieku 9 lat zaczęła odliczać dni do swoich 18-stych urodzin. Wraz z najlepszą przyjaciółką Haną od lat starannie przygotowywała się do obowiązkowych badań, przeprowadzanych przed ustaleniem daty zabiegu. To wtedy sprawdza się poziom świadomości młodych, nieleczonych jeszcze mieszkańców, o ryzyku dotyczącym choroby [miłości], a także określa się ich stan umiejętności, zdolności i zalet. Wraz z uzyskanym wynikiem badań, każdemu zostaje przydzielony przyszły partner życiowy, z którym należy założyć rodzinę i wieść długie, pozbawione trosk i cierpienia, spokojne życie. W tej kwestii raczej też nie ma się zbyt wiele do gadania... Albo masz szczęście i trafisz na przystojnego, inteligentnego, posiadającego dobrze płatną posadę mężczyznę, bądź masz pecha i twoim mężem zostanie łamaga z dużym brzuchem i krzywymi zębami. Życie. 

"Miłość - najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotyka, jak i wtedy, kiedy cię omija"

Lena mieszka wraz z ciotką, wujem i dwiema kuzynkami w Portland, a jej życie niewiele się różni od każdej innej, normalnej 17-nastolatki. Uczy się pilnie, nie sprawia żadnych problemów wychowawczych, pomaga w domu, pracuje, startuje w zawodach w bieganiu, a wolny czas spędza z przyjaciółką Haną. Jedyne czego pragnie to życie w spokoju, a zapewni jej to... remedium. Życia bez wytykania palcami i szeptów za jej plecami: "To ona. To jej matka się zabiła". No właśnie. Życie Leny byłoby idealne, gdyby tylko nie haniebna plama szpecąca jej już i tak nadszarpnięty wizerunek. Bo ten kto był zakochany, kto zachorował na [miłość] jest automatycznie wyklinany i potępiany przez resztę społeczeństwa. Mama Leny była zakochana. Szaleńczo zakochana. Trzykrotnie przeszła zabieg i trzykrotnie jej mózg nie przyjął dawki remedium. Zarażona zawzięcie walczyła i stawiała opór władzom państwa, nie chcąc wyleczyć się z amor deliria nervosa. Mało tego, ostatecznie popełniła samobójstwo, skacząc z klifu, w imię miłości. Zdeterminowana Lena, chcąc pozbyć się łaty "córka zdrajczyni", pragnie jak najszybciej przejść zabieg i zapomnieć o dawnej, bolesnej przeszłości. 

Lecz wtedy zaledwie 80 dni do dnia swojego zabiegu w jej życiu pojawia się Alex. Przystojny, inteligentny, zabawny i pełny uroku chłopak, o niesamowicie błękitnych oczach, w które Lena mogłaby wpatrywać się godzinami. Dziewczyna ma świadomość do czego może to doprowadzić, dlatego chcąc uniknąć najgorszego, ze wszelkich sił stara się nie dopuścić do jakiegokolwiek kontaktu z Aleksem. Tylko, jak tego dokonać, skoro los nieustannie łączy ich drogi ze sobą, a Alex uparcie pragnie zbliżyć się do Leny i pokazać jej, jak tak naprawdę wygląda prawdziwy świat?

"Prawda to tylko brutalne przypominanie, dlaczego wolę żyć w kłamstwie"

Ku swojemu przerażeniu i równoczesnej ekscytacji, Lena odkrywa, że świat, w którym żyje jest oparty na wielu kłamstwach, od lat wmawianych naiwnym mieszkańcom. Dzięki Alexowi, dziewczyna dostrzega piękno otaczającego ją świata, poznaje zakazaną muzykę, powodującą dreszcze na całym ciele i niedozwolone poematy i wiersze, opisujące urok bycia zakochanym. Czy władze państwa popełnili błąd usuwając wszelkie ślady miłości? Czy życie bez tych wszystkich zakazów, nakazów, a przede wszystkim bez obowiązkowego zabiegu, byłoby lepsze? Czy miłość warta jest jednak bólu i cierpienia? Zdezorientowana Lena, mając mętlik w głowie i nie wiedząc, kto tak naprawdę kłamie, uświadamia sobie, że spędzając czas z Alexem i poznając go coraz bliżej, sama zaczyna cierpieć na amor deliria nervosa... Pomimo usilnych starań choroba dopadła w końcu i ją. Co z tego wyniknie? Czy miłość pozbawi ją zdolności logicznego myślenia, zmieniając w opętanego furią i bólem Odmieńca, czy też sprawi, że jej życie nabierze barw, przepełniając się radością i prawdziwym szczęściem? 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
O trylogii delirium słyszałam już dość dawno temu, ale los sprawił, że na mojej półce pojawiła się dopiero teraz. Gdy wreszcie postanowiłam sprawdzić o co tyle szumu, od razu kupiłam wszystkie trzy części. Wolę zawsze posiadać w swojej biblioteczce kontynuację i mieć tę pewność, że po skończeniu pierwszego tomu, mogę szybko dorwać się do drugiej części. Nie ma nic gorszego, jak chwila, gdy właśnie kończysz czytać ostatni rozdział książki, której szokujące i fenomenalne zakończenie pozostawiło tak wiele niejasnych sytuacji i niewyjaśnionych pytań, a Ty nie masz drugiej części... I ten moment, gdy nie wiesz, co zrobić ze swoim życiem i czy nie uznają Cię za wariata, jeśli wbiegniesz do najbliższej księgarni, krzycząc wniebogłosy: "Szybko! Dawać mi tę książkę! Ja muszę wiedzieć, co będzie dalej!!". Tia...

"Miłość - zabije cię i jednocześnie ocali"

Rozpoczynając "Delirium" wiedziałam, że właśnie mam do czynienia z kolejną genialną perełką, fantastyczną powieścią roku, którą pokochały tysiące osób. I muszę przyznać, nie rozczarowałam się! Teraz po zakończeniu pierwszej części rozumiem te wszystkie pozytywne recenzje, pełno ohhów i ahhów nad wspaniałością tej, że oto powieści. Autorka wpadła na genialny pomysł, tworząc świat, traktujący miłość, jako śmiertelną  i niebezpieczną chorobę. Tego jeszcze nie było! A przynajmniej ja nigdy nie miałam styczności z takim wątkiem. Jest tyle książek poświęconych głównie miłości i zakochanym, tysiące romansów pełnych motylków w brzuchu i wyznań od których, aż mdliło, a tu nagle powieść, w której miłość jest bee! Nie powiem, dawno nie byłam tak zaskoczona żadną książką. Ale, czy powieść rzeczywiście zasługuje na miano jednej z najlepszych książek roku? Hmm... Po części tak. Na pewno za swoją oryginalność i ciekawą, intrygującą fabułę, która wciąga Cię już od pierwszych stron i sprawia, że sam zaczynasz się zastanawiać, w jakim świecie chciałbyś żyć. Dużym plusem powieści są na pewno bohaterowie, zarówno ci, którzy chowali głowy w piach i żyli szczęśliwie uwięzieni w swoich bezpiecznych klatkach, jak i ci, którzy zacięcie walczyli do samego końca w imieniu miłości i wolności. Czytając książkę, niejednokrotnie umierałam ze strachu o życie Leny, krzycząc w duchu:"Uciekaj głupia! Co Ty robisz!? Zaraz Cię złapią!" i wraz z nią wpadałam w wir kolejnych kłamstw, intryg i niewyjaśnionych sytuacji, które usypiały moją czujność i mydliły oczy, sprawiając, że sama nie wiedziałam, co w końcu jest słuszne i prawdziwe. Jednakże pomimo, iż uważam "Delirium" za jedną z lepszych książek, coś mi w niej zabrakło. Nie wiem właściwie czego. Może po prostu tego efektu BOOM, który wgniata w fotel, paraliżuje i powoduje, że po odłożeniu książki jeszcze długo wracasz do niej myślami. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal szczerze polecam książkę każdemu, kto chce poznać nieprzewidywalną, oryginalną i doskonałą powieść, jaką jest na pewno "Delirium" Lauren Oliver! Autorka wykonała kawał dobrej roboty, dlatego z przyjemnością sięgnę po drugą cześć, by poznać dalsze losy bohaterów i jeszcze raz przenieść się do świata pozbawionego miłości. Liczę na to, że kontynuacja będzie równie genialna, jak jej poprzedniczka!

Ocena: 8/10




 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

wtorek, 15 marca 2016

"Szklany miecz" Victoria Aveyard


"Szklany miecz"

 Książkę przeczytałam już 2 tygodnie temu, ale aż do dnia dzisiejszego nie potrafiłam się zmobilizować do napisania jej recenzji. Dlaczego? Bo właściwie nie wiem, co miałabym napisać... Nie potrafię wyrazić w słowach tego, co czuję po zakończeniu "Szklanego miecza". Ale spróbuję! 
Nie będzie to recenzja pełna zachwytów, ohhów i ahhów nad wspaniałością tej powieści, ale również nie znajdziecie tutaj słów krytyki i zażaleń. Książka znacznie różni się od poprzedniej części. To na pewno. Może właśnie dlatego mam mieszane uczucia po zapoznaniu się już z dalszymi losami Mare? Nie tego się spodziewałam? Czuję się rozczarowana? Czytajcie dalej i sami się przekonajcie, co mam na myśli! 

środa, 10 lutego 2016

"Maybe someday" Collen Hoover


 "Maybe someday"

Collen Hoover jest jedną z moich ulubionych pisarek, dlatego bez zastanowienia od razu kupiłam jej kolejną książkę. Uwielbiam jej styl pisania, to jakie tworzy piękne i niesamowite opowieści, które na długo zostają w naszej pamięci. Kupując "Maybe someday" wiedziałam, że będzie to kolejna książka, która zachwyci mnie swoją historią i sprawi, że po skończeniu jej będę umierać z powodu wielkiego kaca książkowego. 

"Maybe someday" to opowieść o ludziach rozdartych między "może kiedyś", a "właśnie teraz", o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem. 

"Jestem pewien, że ludzie napotykają na swojej drodze osoby, które do nich idealnie pasują. Niektórzy nazywają je pokrewnymi duszami. Inni - prawdziwymi miłościami. Są tacy, którzy uważają, że człowiek może spotkać w życiu więcej niż jedną taką osobę. Zaczynam wierzyć, że to prawda"

 Sydney to normalna, zwyczajna dziewczyna mająca poukładane i szczęśliwe życie. Studiuje muzykę, pracuje w bibliotece, ma wymarzonego chłopaka i wspaniałą przyjaciółkę. Wyprowadziła się od rodziców, by wreszcie móc być osobą niezależną, szczęśliwą i samo utrzymującą się, wynajmując własne mieszkanie wraz z najlepszą przyjaciółka, Tori. Od dziecka jej wielką pasją jest muzyka, gra na pianinie, komponowanie i pisanie tekstów. Zamiłowanie do muzyki sprawia, że Sydney każdego wieczoru punktualnie o ósmej, wychodzi na balkon, by posłuchać nieznajomego chłopaka z mieszkania z naprzeciwka. Dziewczyna jest oczarowana pasją, z jaką gra ten chłopak. Można, by powiedzieć, że wręcz uzależniła się od dźwięków jego gitary i najchętniej słuchałaby ich całymi godzinami. Jest pod ogromnym wrażeniem talentu i wrażliwości chłopaka. Zna na pamięć wszystkie jego utwory, a nawet napisała do nich tekst! Każdego dnia. Zawsze o ósmej. I on i ona wychodzą na balkon. On gra. Ona słucha. Obydwoje są świadomi swojej obecności, pomimo to, nigdy się do siebie nie odezwali. To ich mały sekret. Codzienny rytuał. Balkonowy romans. 

sobota, 6 lutego 2016

"Czerwona królowa" - VICTORIA AVEYARD



  "Czerwona królowa"     

"Do wszystkich, którzy tej książki nie przeczytali, którzy słyszą o niej po raz pierwszy, a także do tych, którzy są wobec niej sceptycznie nastawieni - z całego serca gorąco polecam i zachęcam do przeczytania tej cudownej książki!"

Istnieją książki, od których nie możemy się oderwać i czytamy je z zapartym tchem. Książki, które pochłaniamy w ekstremalnym tempie, niczym czekoladki Toffifee. Książki, które wbijają w fotel, ryją psyche i sprawiają, że chce się więcej, więcej i więcej... Książki, wywołujące uśmiech, dreszcze, podekscytowanie, śmiech, a także rozczarowanie, smutek, złość, ból. Książki, w których się całkowicie zatracamy, które wciągają nas, wyłączając z rzeczywistości i na długo pozostają w naszych sercach. Taką książką jest na pewno "Czerwona królowa" Victorii Aveyard. 
Mare Molly Barrow to 17-letnia mieszkanka Norty. Okrutnego świata podzielonego ze względu na kolor krwi. Masz srebrną krew? Jesteś kimś ważnym, lepszym, pławisz się w luksusach, a dodatkowo posiadasz nadprzyrodzone moce i umiejętności. Moc kontrolowania ogniem, wodą, moc wpływania na psychikę innych, umiejętność przenikania myśli i wnikania do umysłu. Do wyboru do koloru. Ile Srebrnych tyle nadprzyrodzonych zdolności. Twoja krew jest czerwona? No cóż... Jesteś zwykłym, biednym człowieczkiem, żyjącym w nędzy, wykorzystywanym jako tania siła robocza i przymusowo wysyłanym na wojnę.

"Tak jest urządzony ten świat. Czerwoni służą, Czerwoni pracują, Czerwoni walczą. Do tego się nadają. Do tego są stworzeni"

Pobór do wojska. Właśnie taki los czeka wkrótce Mare. Chcąc pomóc rodzinie i zarobić trochę grosza, kradnie. Tu banknot wyjęty z kieszeni, tam bransoletka zsunięta z nadgarstka - dla niej to nic trudnego. Można, by powiedzieć, że był to jej jedyny talent. Ale, czy aby na pewno jedyny? 

Dzięki niespodziewanej pomocy od nieznajomego, życie Mare wreszcie może ulec zmianie. 17-latka dostaje pracę na dworze królewskim, a tym samym szansę na polepszenie sytuacji materialnej rodziny i uniknięcie poboru do wojska. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie pewien incydent... Incydent, który jeszcze bardziej utrudnia i komplikuje życie Mare. To właśnie tam, w zamku królewskim, na oczach wielu bezlitosnych Srebrnych zostaje odkryty nowy talent dziewczyny. Talent, o którym posiadaniu nawet sama Mare nie miała pojęcia. Moc, którą nie ma prawa posiadać Czerwona... Moc, która dla Srebrnych stanowi ogromne zagrożenie. I tu sprawa się komplikuje...

"Od tej pory do końca swoich dni musisz kłamać. Od tego zależy twoje życie"

Pod groźbą śmierci Mare zostaje zmuszona kłamać. Udawać, że nie jest tym kim jest, wyrzec się własnej krwi, rodziny, przyjaciół. Jakby tego było mało, król Norty rozkazuje jej w niedalekiej przyszłości poślubić swojego syna, księcia Mavena. Od tej pory ma nazywać się Mareena, udawać Srebrną, potomkinię Szlachetnego Domu, arystokratkę o potężnej mocy. Dlaczego? Jak potoczą się dalsze losy Mare? A raczej Mareeny...

"Rano byłam służącą, wieczorem jestem księżniczką"