Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 sierpnia 2016

"Requiem" Lauren Oliver


Trzeci i już ostatni tom trylogii "Delirium". Czy równie rewelacyjny, jak poprzednie części? Co tym razem czeka głównych bohaterów? Jakiego zakończenia historii możemy się spodziewać? Teraz, gdy bunt rebeliantów przybiera na sile, a nieunikniona wojna może wybuchnąć w każdej chwili? Jak potoczą się dalsze losy Leny, skoro rzekomo nieżyjący Aleks powrócił zza grobu? Czy dawne uczucia odżyją?

Po wielu latach w kłamstwie i niewiedzy, prawda wychodzi na jaw, Odmieńcy istnieją i pomimo życia w Głuszy w głodzie i chłodzie, mają się całkiem dobrze. Mało! Teraz, gdy ich obecność została uznana, pragną dokonać kolejnego kroku, powrócić do miasta, świata "żywych" i odzyskać to, co im odebrano. Z dnia na dzień, ich ilość wzrasta, a Ruch Oporu nie tylko przybiera na sile, ale także coraz bardziej rozprzestrzenia się na terenie całego kraju, walcząc z władzami miast, organizacją AWD i zwolennikami zabiegów remedium. Główny cel buntowników? Uwolnić świat od błędnego myślenia i niesłusznej teorii o szkodliwym wpływie miłości na drugiego człowieka. Która strona muru zwycięży? Zwolennicy obowiązkowego zabiegu i usuwania wszelkich śladów istnienia miłości, czy Odmieńcy, nieleczeni ludzie, którzy nie boją się kochać i nie straszny im ból, cierpienie i inne wiążące się z delirią uczucia? 

"Chcieliśmy móc kochać bez przeszkód. Chcieliśmy mieć wolność wyboru. Teraz więc musimy o to walczyć"

Również tutaj, podobnie jak w "Pandemonium",  historia została podzielona na dwa czasy, dwa naprzemiennie występujące rozdziały "Lena" i "Hana", opowiadające o dwóch zupełnie różnych światach. W części skupionej na naszej głównej bohaterce Lenie, wraz z rebeliantami, Odmieńcami i pozostałymi nieleczonymi ludźmi, znajdujemy się w dzikiej, nieznanej i pełnej chaosu Głuszy. Śledzimy poczynania Ruchu Oporu i poznajemy trudy życia w biedzie, głodzie i wiecznym strachu o każdy kolejny dzień. Teraz, gdy rewolucja rozeszła się na cały kraj, a oddziały rządowe wkroczyły poza mury bezpiecznego miasta na teren Głuszy, by wyśledzić i zabić wszystkich buntowników, nikt nie może spać spokojnie, bez obaw o własne życie. Jednak Lena, jako członkini ruchu, nie poddaje się i wraz z pozostałymi przy życiu przyjaciółmi, walczy wytrwale o prawo do wolności i dawny świat, istniejący w zgodzie z miłością. 

Tymczasem wraz z rozdziałami, poświęconymi Hanie, jedynej i najlepszej przyjaciółce Leny, przenosimy się do świata pełnego luksusów, złota, srebra, ogromnych willi, nowoczesnych samochodów i całego przepychu, obecnego w życiu idealnym i uporządkowanym, życiu jakie zapewnia zabieg usuwania delirii. Ale dawnej Hany już nie ma. Teraz mamy styczność z wyleczoną, pozbawioną uczuć, przyszłą żoną, nowego burmistrza Portland. Hana jest szczęściarą. Już lepiej trafić nie mogła. Teraz, jako wyleczona kobieta i żona najlepszej szychy w całym mieście, będzie wiodła długie, spokojne, uporządkowane, pozbawione chaosu i zbędnych uczuć życie. Jednak, czy jej nowe życie rzeczywiście jest tak idealne i ułożone? Czy nękające ją sny, wspomnienia z dawnych lat, chwile zwątpienia w słuszność podjętych decyzji i odczuwalne, choć otumanione uczucia to normalne po zabiegu? Skoro usunęli z jej organizmu ślady delirii to jakim cudem ona jeszcze czuje współczucie, smutek i wyrzuty sumienia? Czyżby zabieg nie do końca się udał? Czy to możliwe?

"Wiesz, że nie możesz być szczęśliwa, jeśli czasami nie bywasz nieszczęśliwa, prawda?"

Zarówno Hana, jak i Lena szybko przekonują się, że ich życie wcale nie jest tak idealne i ułożone, jak sobie wcześniej wyobrażały. Lena, decydując się na ucieczkę z Portland wraz z ukochanym Aleksem, liczyła na życie w poczuciu wolności i szczęścia. Miała nadzieję, że w Głuszy wreszcie odkryje, co to znaczy tak naprawdę kochać, żyć w świecie pozbawionym ograniczeń, zasad i wiecznego kontrolowania. Tymczasem "na wolności" spotkało ją jeszcze więcej bólu, cierpienia, zmuszona do życia pod gołym niebem, bez jedzenia, w brudzie i poczuciu strachu i niepewności. Do tego te nieustanne walki i niebezpieczne misje, po których nie wiesz, czy wrócisz cało. Czy to dla takiego życia uciekła z miasta? Czy to o taką wolność pragnie walczyć? I czy na pewno warto zginąć w imię miłości? Teraz, gdy Aleks wrócił, rozdarta pomiędzy nim, a Julianem, Lena nie jest już niczego pewna... Aleks nie jest już tą samą osobą. Nie jest już jej Aleksem... Krypty go zmieniły, sprawiając, że stał się milczącym, bezlitosnym i pozbawionym wszelkich uczuć buntownikiem, pragnącym zemsty. Wszystko wskazuje na to, że uczucia, jakie dawniej żywił do Leny wygasły... 

"Nie jestem szczęśliwsza niż wtedy, gdy wierzyłam, że miłość jest chorobą. Pod wieloma względami jestem nawet bardziej nieszczęśliwa"

Tymczasem Hana odkrywa, że jej obecne życie, ten nieskazitelny, uporządkowany i wyprany z wszelkich emocji świat, w ogóle nie przypomina idealnego. Każdy jej dzień jest z góry przez innych zaplanowany, a każdy ruch uważnie kontrolowany. Nawet Fred, z pozoru idealny kandydat na przyszłego męża skrywa mroczną tajemnicę, niewyjaśnionego zniknięcia swojej byłej żony. Jak do tego doszło? Czyżby Fred pozbył się swojej pierwszej żony? A, co jeśli taki sam los czeka Hanę? Dodatkowo codzienne koszmary i powracające wspomnienia, obudziły dawno skrywane uczucia i wyrzuty sumienia. Bo tylko Hana zna prawdę. Tylko ona wie, kto tak naprawdę wydał porządkowym Lenę i Aleksa, skazując ich tym samym na nieuchronną śmierć... 

Podobnie, jak w poprzedniej części i tu niewątpliwie głównym wątkiem jest akcja. Przez całą książkę dzieje się naprawdę dużo. Nieustanne zwroty akcji, zaskakujące wydarzenia, szokujące fakty, nie ma czasu na odpoczynek i chwile odetchnienia, non stop tylko akcja, akcja, akcja! Dzięki temu, czytając naprawdę łatwo można oderwać się od rzeczywistości, wyłączyć myślenie i przenieść się do świata Głuszy, razem z bohaterami przemierzając nieznane tereny, śpiąc pod gołym niebem i wspólnymi siłami odpierać ataki wrogów. Chwilami, gdy akcja zamiast zwolnić, jeszcze bardziej nabierała rozpędu, potrafiłam tylko wlepiać się szeroko otwartymi oczami w strony i próbować ogarnąć, co tak właściwie się dzieje. Lauren Oliver jest mistrzynią budowania napięcia i wysyłania czytelników na granicę ryzyka zawału serca. Jednak teraz, już po przeczytaniu całej trylogii "Delirium" czuję niedosyt. Nie tak sobie wyobrażałam zakończenie tej powieści... W "Pandemonium" stanowczo zabrakło mi Juliana! I jak na książkę o zakazanej miłości, naprawdę mało w niej było miłości, a w szczególności tej ostatniej części. Niby był trójkąt miłosny, rozdarta Lena, nie potrafiąca stwierdzić, którego kocha bardziej, albo bez którego nie wyobraża sobie reszty życia, był zakochany, słodki Julian i zmieniony, bezduszny Aleks. I ta ich dziwna relacja... Jeden kocha, a drugi nienawidzi? W sumie to, aż do teraz nie jestem wstanie określić, którego polubiłam bardziej. I bez wątpienia, jest to pierwsza taka sytuacja, gdy nie mam swojego książkowego faworyta w trójkącie miłosnym. Dziwnie tak. Ale skoro w trzeciej części było tyle tych wątków miłosnych, co kot napłakał to jak miałam wybrać ulubieńca?! Duży minus.

"Musisz ranić albo zostaniesz zraniony"

Jednakże największym minusem dla książki było jej zakończenie... Nie rozumiem, jak Lauren Oliver mogła spaprać, tak genialną historię, jakimś otwartym, niesprecyzowanym zakończeniem. Jak mogła zostawić Nas czytelników w niepewności, nie wyjaśniając, jak zakończyły się losy głównych bohaterów?! Rozumiem, że jej celem było umożliwienie czytelnikom snucia własnych domysłów na temat, jak potoczyło się dalsze życie wszystkich książkowych postaci, ale ja nie uznaję takich nie happy endów. Muszę mieć jasno określone, on jest z nią, ona z nim, ten nie żyje, ta cudownie ozdrowiała, ten poniósł karę i najważniejsze - WSZYSCY ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. A tu co? Gów... Właśnie. Autorka pisząc takie zakończenia pozostawiła więcej pytań, niż odpowiedzi. Tutaj powinien pojawić się jeszcze czwarty tom! Zaczynając czytać "Requiem" liczyłam na to, że będę zbierać szczękę z podłogi. Nie przeliczyłam się. Szkoda tylko, że zbierając ją w głowie myślałam: "What thee fuu... To ma być koniec? Tak po prostu? Już?". Jednak pomimo fatalnego zakończenia, którego nigdy nie wybaczę autorce, całą trylogię będę miło wypominać i na pewno jeszcze kiedyś powrócę do świata zakazanej  miłości. Każdą część, czytałam z zapartym tchem, przeżywając masę przeróżnych emocji i wrażeń, a czas z nimi spędzony na pewno uważam za udany i przyjemny. Trylogia "Delirium" jest teraz jedną z moich ulubionych trylogii i bez wątpienia tak jeszcze długo pozostanie.

Ocena: 7/10


 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

piątek, 29 lipca 2016

"Korona" Kiera Cass


"Korona"  

 Powracamy do świata Illei wraz z V (prawdopodobnie), ostatnim tomem serii "Rywalek". Każda część, a w szczególności trzy pierwsze, opowiadające o losach Ami i Maxona, urzekła mnie swoją piękną, a wręcz bajkową historią, a cała seria już na zawsze zapadła głęboko w pamięć. Dlatego  z wielką przyjemnością i z wypiekami na twarzy, dorwałam się do "Korony", by móc poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów. 

Lecz w tej części, głównymi bohaterami nie są już Maxon i America. Ta historia nie opowiada o ich pięknej, szczerej i niecodziennej miłości. Tym razem Kiera Cass poświęciła uwagę prawowitemu władcy Illei, następczyni tronu, pierwszemu dziecku królewskiej pary i ich jedynej, ukochanej córce. Nadszedł czas na najpiękniejszą i najpotężniejszą kobietę w całym państwie, kobietę niemającą sobie równych. Nadeszła era panowania Eadlyn Schreave!

I bądźmy szczerzy... Eadlyn, pomimo niezaprzeczalnego wdzięku, niezwykłej urody, inteligencji i wszelakim zdolnościom, nie cieszy się zbyt dobrą opinią publiczną. Poddani postrzegają ją, jako zadufaną w sobie, bezwzględną i egoistyczną panienkę o ładnej twarzy i nienagannym ubiorze. Ale nie o to tu chodzi! Co z tego, że następczyni tronu zawsze będzie przykładem perfekcyjnego wyglądu, skoro nie okazuje żadnego zainteresowania życiem swoich poddanych i nie robi nic, by trudny los mieszkańców Illei stawał się coraz lepszy? Taki władca sprawi więcej szkód, niż pożytku! 

"Ale prawda jest taka, że miłość jest równie przypadkowa, jak i zaplanowana, równie piękna, jak i katastrofalna" 

Ale niczego nieświadoma, a raczej niczego niedostrzegająca Eadlyn, nie ma pojęcia o krążących na jej temat obawach i dalej żyje w swoim bajkowym świecie, skupiając uwagę tylko i wyłącznie na jednej osobie, siebie samej. Bo kto może mieć trudniejsze życie, niż ona, przyszła królowa? Kto śmie narzekać, gdy ona codziennie musi mierzyć się z problemami państwa i starać się podołać wszystkim obowiązkom i wymaganiom, związanych z rolą księżniczki? Do tego została wbrew sobie, zmuszona do zorganizowania eliminacji i wybrania w najbliższym czasie wśród 35 kandydatów męża i partnera przyszłej królowej. Ale jak ma się zakochać, w którymś z tych chłopców, skoro już od najmłodszych lat kierowała się rozumem, a nie głosem serca? Jak znaleźć tego jedynego, gdy twoje serce otoczone jest z każdej strony wysokimi murami, zagradzając drogę każdemu śmiałkowi, który odważy się do ciebie zbliżyć? Co, jeśli Eadlyn nigdy nie będzie potrafiła kogoś pokochać? Czy odważy się postawić swoje szczęście ponad dobro kraju? 

Od razu uprzedzam, recenzja zawiera spojlery odnośnie zakończenia "Następczyni", więc czytasz ją na własną odpowiedzialność!
Czasem zdarza się dzień, który zmienia wszystko. Dzień, który otwiera oczy i uświadamia, jakim się było debilem... I to dosłownie! A ty możesz się wtedy tylko zastanawiać, co jest ze mną nie tak? Dlaczego byłam taka ślepa? Taki dzień następuje w życiu Eadlyn wraz z otrzymaniem pożegnalnego listu od ukochanego brata bliźniaka. Listu, w którym Ahren wyjawia okrutną prawdę na jej temat i uświadamia jaką jest osobą w oczach innych. Mało tego! W tym samym dniu na wieść o ucieczce syna z kraju i poślubieniu w tajemnicy francuskiej księżniczki, America, matka Eadlyn, dostaje zawału serca. Jej stan z dnia na dzień pogarsza się... 

 "Może to nie pierwsze pocałunki powinny być takie szczególne, tylko ostatnie"

Dzień ucieczki Ahrena i nagłego zawału matki, otwiera oczy Eadlyn i uświadamia smutną, bezlitosną prawdę. Poddani jej nie lubią i buntując się, grożą detronizacją. Ukochany brat opuszcza ją w chwili, gdy go najbardziej potrzebuje, lekarze straszą, że królowa może się już nie obudzić, a załamany ojciec pogrążył się w rozpaczy. Gdyby tego było mało, w związku z chwilową niedyspozycją króla, sprawowanie władzy nad Illeą i panowanie nad niezadowolonymi poddanymi spada na barki młodej i przerażonej Eadlyn. Tylko jak rządzić krajem, który nie chce takiej królowej? W chwili największego załamania, Eadlyn przekonuje się, że jej potencjalni kandydaci na przyszłego męża, stoją za nią murem, wspierając i dodając otuchy. Zaskoczona wiernością i lojalnością chłopców, na których przedtem w ogóle nie zwracała uwagi, uświadamia sobie, że jeszcze nie wszystko jest na straconej pozycji. Odzyska zaufanie poddanych, zacznie interesować się życiem innych, zrobi wszystko, byle tylko zapanował porządek i szczęście w całej Illei. A może i dla niej znajdzie się odrobina szczęścia? Czy uda jej się zakochać i zmienić na lepszą królową? Eadlyn dodatkowo postanawia poświęcić więcej uwagi eliminacjom i polubić chłopców, którzy okazali jej tyle dobroci i wsparcia. 

"Nie chodzi o to, że nie wiem czego szukam. Chodzi o to, że nie jestem gotowa, by tego szukać"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 
Muszę przyznać, że książki Kiery Cass mają coś w sobie, co przyciąga czytelnika, niczym magnes i ciągnie, jak ćmę do światła. Pomimo swojej prostoty i lekkiej, niewymagającej fabuły, powieść nie zanudza, a wręcz z strony na stronę wzbudza coraz większą ciekawość, urzekając bajkową historią. Miło jest móc ponownie przenieść się do świata Ami i Maxona i przekonać się, że dalej wiodą długie i szczęśliwe życie razem. Choć losy Eadlyn nie pochłonęły mnie, aż tak bardzo, jak fenomenalne trzy pierwsze części "Rywalek", to jednak nie żałuję czasu spędzonego z młodą i niezależną następczyni tronu. I o dziwo polubiłam księżniczkę do tego stopnia, że z przyjemnością sięgnę ponownie po "Następczyni" i "Koronę", by jeszcze raz przenieść się do świata pięknych sukni i szykownych sali i jeszcze raz przeżyć romans z 35 przystojnymi młodzieńcami. Ale wiem... Eadlyn potrafiła być nieraz nad podziw wkurzająca i bezmyślna, irytując i szokując swoim egoistycznym zachowaniem. Jednak nie była, aż taka zła! Wiedziała, że musi podołać roli, jako przyszła królowa, dlatego już od dziecka uczono ją i wychowywano, by potrafiła sprawować władzę i słusznie decydować w sprawach dotyczących kraju. Kibicowałam jej, gdy osiągała pierwsze sukcesy, cierpiałam razem z nią w chwilach bólu, strachu i rozczarowania, trzymałam kciuki w momentach, gdy poznawała kolejnego kandydata i razem zastanawiałyśmy się, czy to może ON będzie tym jedynym, idealnym przyszłym mężem? Ale, jak tu podjąć tak ważną decyzję, gdy każdy chłopiec okazuje się być inteligentnym, miłym i uroczym młodzieńcem? Gdy każdy non stop pozytywnie cię zaskakuje i sprawia, że na twojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech? Tylko dlaczego to głupie serce nadal siedzi cicho i nie raczy wskazać idealnego kandydata?

 "Znalezienie księcia może wymagać pocałowania mnóstwa żab"

Zapewne nikogo nie zaskoczyła przemiana, jaka następuje w Eadlyn, ale mogę się założyć, że nie jedna osoba była zszokowana jej decyzją i wyborem przyszłego męża. Wiem również, że nie każdy darzył sympatią nowego księcia Illei. Na szczęście ja byłam jak najbardziej zadowolona z wyboru Eadlyn, więc ominęło mnie rozczarowanie i rozgoryczenie, jej niespodziewanym zachowaniem. Szczerze? Już w pierwszej części zwróciłam uwagę na tego kandydata i pamiętam, że pomyślałam wtedy: "Hmm... A może, by tak ten? Niech Eadlyn jego wybierze!" Uff... A było tak blisko, bym też teraz pluła jadem i potokiem niezrozumiałych słów, tak jak ci nieszczęśnicy, których kandydat poniósł sromotną klęskę i został odesłany do domu. Paszoł won! Do ostatnich stron nic nie było pewne! Ta niewiedza i niepewność, wręcz paraliżowała! Zapewne niektórzy już po przeczytaniu "Korony" będą się zastanawiać: "Ale jak to? Dlaczego on? Przecież... ale... że co...?". Dlatego wielkie podziękowania dla Kiery Cass, za ten efekt zaskoczenia i małe zamieszanie, które tylko podgrzało atmosferę i sprawiło, że książka stała się jeszcze lepsza! 

Nie wiem, czy to już koniec przygody z Illeą i koniec z losami Ami, Maxona i ich dzieci, ale wiem, że z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy, jeśli autorka postanowi coś jednak jeszcze napisać. Może teraz nadejdzie pora na dzieci Eadlyn? A może coś o Ahrenie? Przeczytam wszystko! I mogę się założyć, że jeszcze kiedyś wrócę do "Rywalek", by jeszcze raz przeżyć historię Ami. Kiero dziekuję Ci, że stworzyłaś tak niesamowitą i uroczą sagę, dziękuję Ci za ten wykreowany bajkowy świat, który przenosił mnie do pałacu i pięknych balowych sukni, dziękuję Ci za ten czas, który miło spędziłam, czytając każdą część i zakochując się coraz bardziej w Illei i jej mieszkańcach. Dziękuję Ci za Maxona! O tej postaci na pewno dłuuuugo nie zapomnę, bo już na zawsze znalazł się na mojej liście best of the best, liście wszystkich fikcyjnych przyszłych mężów. I może to głupio zabrzmi, ale dziękuję również sobie, za to, że pewnego dnia widząc piękne okładki "Rywalek" postanowiłam kupić całą trylogię. A mówią, by nie oceniać książek po okładkach...

Polecam każdemu zarówno "Rywalki", jak i późniejsze książki opowiadające o losach Eadlyn. Tę historię po prostu trzeba poznać. Przeżyć tak jak ja i wielu innych miłośników pióra Kiery Cass. I choć "Korona", nie jest, aż tak znakomita  i poruszająca, jak jej poprzedniczki, to jednak warto sięgnąć po nią i poznać dalsze losy księżniczki i jej rodziny. A dla tych, którym "Następczyni" nie przypadła do gustu - spokojnie, ta część jest znacznie lepsza! Także rusz cztery litery i wio do księgarni, biblioteki i zdobądź dzieło Kiery Cass, a gwarantuję, nie pożałujesz! 

Ocena: 7/10


 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

czwartek, 7 kwietnia 2016

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins


"Dziewczyna z pociągu" 

Powieść, która ukazała się w 47 krajach. Historia, która zawładnęła światem literackim. Książka, która w Stanach Zjednoczonych kupowana jest, co 6 sekund! Znakomity thriller! Pasjonująca! Pełna napięcia! Książka, od której nie potrafił się oderwać sam Stephen King! A film na podstawie powieści już w 2016 roku w kinach! 

Czy rzeczywiście książka jest, aż tak wspaniała? Czy zasługuje na te wszystkie pochlebstwa i pochwały? Czy wciągnie mnie w swoją historię? 

Rachel od zawsze widziała więcej, niż inni. Dostrzegała rzeczy, na które nikt nie zwracał uwagi, nie poświęcał nawet jednego spojrzenia. Dziewczyna potrafiła, patrząc na porzucone łachmany, zastanawiać się do kogo należały i co dzieje się teraz z ich właścicielem. Widząc leżący na drodze but, snuła teorie, gdzie też znajduje się ten drugi do pary... Dzięki swojej spostrzegawczości, przypadkowo stała się świadkiem zdarzenia, który na zawsze odmienił jej życie, a także połączył z losem, całkowicie obcych jej ludzi.

sobota, 6 lutego 2016

"Co jeśli..." Rebecca Donovan


"Co, jeśli..."

Zapewne każdego nachodzą czasem myśli: "Co by było gdyby...", "Dlaczego tak, a nie inaczej...", "Co, jeśli postąpiłbym w inny sposób...". Wieczne gdybanie: "Co, jak, dlaczego...", które zakrząta nam głowę i nie pozwala wyrwać się ze szponów przeszłości, z naszych wspomnień. 

Główny bohater książki, Cal, nie potrafi zapomnieć o przyjaciółce z dzieciństwa. Przyjaciółce, z którą dzielił wspaniałe wspomnienia, z którą spędzał każdy wolny dzień. Dawniej wraz z Nicole, Richelle i Rae tworzyli zgraną, nierozłączną paczkę. Wszystko uległo zmianie, gdy pewnego dnia Richelle nagle wyprowadziła się z ich rodzinnego miasteczka, a Nicole zaczęła oddalać się od reszty przyjaciół. Mija kilka lat. Z zgranej paczki przyjaciół zostaje tylko Cal i Rae. Pomimo, że wszyscy mieszkają przy tej samej ulicy, Nicole nadal unika reszty przyjaciół, zrywając z nimi wszelkie kontakty i w końcu znikając bez śladu. Dlaczego tak się stało? Czy to wina Cala? Co skłoniło Nicole do zakończenia ich przyjaźni? 

Co, byś zrobił na miejscu Cala? Walczył o przyjaźń? Poddał się? A, co jeśli otrzymałbyś szansę po latach na odnowienie znajomości z przyjaciółką z dzieciństwa? 
Taką właśnie szansę otrzymał Cal. Po upłynięciu kilku lat. Na studiach. W czasie imprezy. W Crenshaw. W mieście oddalonym tysiące mil od ich rodzinnego miasteczka. To właśnie tam przypadkowo spotkał Nicole. Co ona tam robiła? Przypadek? Czy to nie dziwne, że choć nie rozmawiali ze sobą od kilku lat, oboje znaleźli się w tym samym miejscu, o tym samym czasie? Ale zaraz... To nie jest Nicole. Ta dziewczyna nazywa się Nyelle i tylko wygląda identycznie jak Nicole. Potwierdza to jej ubiór i zachowanie, które zupełnie nie psuje do przyjaciółki z dzieciństwa Cala. Ale te oczy... Ten kolor... Identyczne jak oczy Nicole, w które wielokrotnie wpatrywał się Cal. Błękit, którego nigdy, by nie zapomniał.

 
"Nagle wszystko stało się dziwnie zamazane - nie mogłem odwrócić wzroku. Spoglądałem w najbardziej niesamowite błękitne oczy na świecie. Mógłbym stać na środku ulicy jak skończony idiota i gapić się w nie przez całą noc. Wiedziałem, że jestem do tego zdolny, bo znałem te oczy - już kiedyś się w nie wpatrywałem." 



 Kim jest ta dziewczyna? Czy to Nicole? 
Ale Nicole była grzeczną, nieśmiałą dziewczynką dla której wygląd, odpowiednie zachowanie i dobre stopnie w szkole były najważniejsze. Nyelle to jej całkowite przeciwieństwo. Ta dziewczyna nie zwraca uwagi na to, jak wygląda i jak się zachowuje. Zniszczone i za duże o kilka rozmiarów ubranie? Spontaniczne, ryzykowne, a wręcz agresywne zachowanie? Nicole taka nie była. Co, jeśli to jest Nicole, lecz zmieniona? Co, jeśli los chciał pomóc Calowi odzyskać utraconą przyjaciółkę?