Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 października 2016

"Ocalenie Callie i Kaydena" Jessica Sorensen


Nadszedł czas na kontynuację "Przypadków Callie i Kaydena", książkę, która zaskoczyła mnie swoją wzruszającą, paraliżującą historią i już od samego początku wywołując masę przeróżnych emocji. Czy autorka podołała zadaniu i napisała kolejną genialną powieść, dorównującą poziomowi poprzedniego tomu? Krótko mówiąc, tak.

Callie nie potrafi wymazać z pamięci widoku Kaydena, leżącego w kałuży własnej krwi. Jednak najgorsze minęło i jej ukochany żyje. Ale co tak naprawdę wydarzyło się tego okropnego, przerażającego dnia? Jak do tego doszło? Callie rozumie dlaczego Kayden postanowił stłuc Calleba na kwaśne jabłko, ale dlaczego on sam później znalazł się umierający na podłodze we własnym domu? Sytuacji nie ułatwia matka chłopaka, zamykając syna w zakładzie psychiatrycznym i zapewniając wszystkich o jego złym stanie emocjonalnym i licznych próbach samobójczych. Callie nie wierzy w ani jedno jej słowo i nawet nie przyjmuje do świadomości myśli, że Kayden mógłby rzeczywiście chcieć się zabić i zostawić ją samą na świecie. Jest święcie przekonana, że za rzekomym targnięciem Kaydena na własne życie stoi coś innego. Znacznie gorszego i przerażającego... Callie zrobi wszystko, byle tylko pomóc ukochanemu i uratować go przed jego własną rodziną. Ale co jeśli najbliżsi Kaydena mają rację? Co jeśli to on sam jest swoim największym wrogiem i największym zagrożeniem? 

 "Ludzie zwykle widzą to, co chcą widzieć, ale to nie czyni z nich złych osób"

Sekrety Kaydena w końcu ujrzały światło dzienne, a załamany chłopak coraz bardziej stacza się w odmęty autodestrukcyjnych, mrocznych myśli. Pokonany przez własne lęki i słabości, nękany brutalnymi wspomnieniami i z wiszącą groźbą odsiadki w więzieniu, staje przed najcięższymi wyborami w swoim życiu. Jednak czy istnieje dla niego jakakolwiek nadzieja? Czy warto próbować naprawiać swoje popaprane życie? Teraz, gdy wszystko straciło sens i stało się jeszcze trudniejsze? Dla Kaydena odpowiedź jest jasna. Nawet jeśli miałoby to oznaczać usunięcie ze swojego życia, jedynego powodu, dla którego w ogóle jeszcze żyje, Callie. Wybierając mrok i cierpienie, walczy z własnymi uczuciami i izoluje od siebie dziewczynę, chcąc chociaż ją uratować od swojego toksycznego wpływu. 

"Nie mogę cofnąć się w czasie i zmienić biegu wydarzeń, ale mogę ruszyć do przodu i stworzyć życie, którego pragnę"

Czy odtrącona Callie rzeczywiście odejdzie? Czy Kayden zrozumie swój błąd? Czy ich miłość pokona kolejne przeszkody i przeciwności losu? Czy ci dwoje w końcu pokonają swoje lęki i wreszcie zaznają chwili spokoju i szczęścia? Czy chęć życia i postawienia kroku naprzód wygra z odwiecznym strachem i bólem? Odpowiedzi znajdziesz w powieści :) 
"Pragnę szczęścia w świecie wypełnionym rozpaczą"

Ta książka jest genialna! Niezwykle piękna, nieprawdopodobna, paraliżująca, chwytająca za serce, a zarazem pełna okrucieństwa, bólu, strachu i nieznającego granic cierpienia. To nie jest książka tylko o miłości. Głównym wątkiem jest tutaj walka z samym sobą, z własnymi uczuciami i lękami. O tym, jak czasem trudno jest wyznać prawdę, wygrać bitwę ze słabościami, ruszyć do przodu i zostawić za sobą bolesną przeszłość. Główni bohaterowie pomimo swojego młodego wieku, przeżyli już tyle złego i traumatycznego, a teraz jako młodzi dorośli borykają się z problemami z przeszłości i nękającymi ich wspomnieniami. Ta niezwykle dojrzała powieść trafia nas, czytelników prosto w serce, zaskakując i szokując swoją historią. Aż do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak wielka krzywda spotkała dwójkę głównych bohaterów. To jest po prostu nie do pojęcia! 

"Czasem najlepsze rzeczy to te niezaplanowane, decyzje podjęte pod wpływem chwili"

W tej części mamy okazję lepiej poznać drugoplanowych bohaterów, a dokładnie Luka i Setha, najbliższych i jedynych przyjaciół Callie i Kaydena. Skryty Luke, który woli spędzać święta w pokoju hotelowym, niż we własnym domu i homoseksualista Seth, który jako pierwszy w ciągu 6 lat, zdobył zaufanie Callie. Zapewniam, takich przyjaciół chciałby mieć każdy z nas! Ogromnie się ucieszyłam na wieść, że autorka postanowiła napisać książkę o losach Luka i nieznanej nam jeszcze Violet oraz o Sethie i jego nowej wielkiej miłości Greysonie. Ci dwoje już od samego początku wzbudzili swoją osobą moją ciekawość i mogę się założyć, ze nowe powieści pani Sorensen będą warte uwagi. 

Przywykłam do bohaterek twardo stąpających po ziemi, wiedzących czego chcą i potrafiących zawalczyć o swoje, a teraz spotkałam się z całkowitym przeciwieństwem takich postaci. Callie poznajemy jako wrażliwą, wycofaną i zamkniętą w sobie dziewczynę, która pomimo upływu kilku lat dalej nie potrafi poradzić sobie z traumatycznymi wydarzeniami z okresu dzieciństwa. W drugiej części widzimy przemianę, jaka w niej powoli zachodzi, jak z dnia na dzień staje się coraz silniejsza i odważniejsza. Możemy obserwować, jak wpłynęła na nią znajomość z Kaydenem i szczera przyjaźń z Sethem. Ich wsparcie, miłość i słowa otuchy pomagają jej stawiać kolejne kroki naprzód, pokonywać słabości i lęki i na nowo uczyć się cieszyć życiem. Callie jednak wie, że najgorsze jeszcze przed nią... Ostatni krok do osiągnięcia spokoju i uwolnienia się od życia w bólu. Wyznanie prawdy najbliższym i uświadomienie im, co tak naprawdę wydarzyło się w dniu jej 12-nastych urodzin. Musi w końcu wyjawić prawdę, by ocalić samą siebie. 

 "Bądź osobą, którą miałaś być, a nie tą, którą inni postanowili z ciebie zrobić"

Kiedy Callie powoli uwalnia się z żelaznego uścisku mrocznej przeszłości, Kayden wraz z upływem czasu coraz bardziej pogrąża się w cierpieniu i depresji, odczuwając jeszcze większą niechęć do życia. W tej części już nie jest tym pewnym siebie, odważnym i walecznym chłopakiem, którego poznajemy w pierwszym tomie. Teraz odkrywamy, co Kayden tak długo ukrywał pod maską spokoju i opanowania. Ten zagubiony i pokrzywdzony chłopak, który nigdy nie zaznał w życiu miłości, nie wie, jak wygląda świat pozbawiony bólu i cierpienia. Przyzwyczajony do wyzwisk, obelg i bicia, ukojenie i spokój zaznaje tylko w chwilach, w których odczuwa największy ból. Inaczej nie potrafi żyć i funkcjonować. Przekonany, że nie potrafi kochać i nie zasługuje na taką dziewczynę, jak Callie, stara się ją utrzymywać na dystans i samotnie zapadać się w coraz większym otępieniu. Szybko przekonuje się, że miłość dziewczyny do niego okazuje się silniejsza, niż jego upór, a on sam nie potrafi trzymać się z dala od ukochanej... 

"Przypadki...", "Ocalenie Callie i Kaydena" niby takie proste, nic nieznaczące tytuły kolejnej powieści New Adult. W życiu bym się nie spodziewała TAKIEJ historii! Takich głównych bohaterów! Takich emocji! Tylu wrażeń! Ta przepełniona skrajnymi emocjami książka ukazuje niebanalną miłość, jaka połączyła dwójkę, jakże różnych, a zarazem podobnych do siebie ludzi. Porusza masę trudnych tematów, jakże często spotykanych w dzisiejszych czasach, od alkoholizmu, samookaleczeń, samobójstw, stosowania przemocy, molestowania, gwałtu, zaburzeń poczucia własnej wartości, stanów lękowych, chorób psychicznych, czy homoseksualizmu. Jest to książka zarówno dla osób starszych, jak i młodszych, dopiero wkraczających w dorosły świat. Mogę się założyć, że na każdego wywrze ogromne wrażenie, bo obok takiej historii nie da się przejść obojętnie! Polecam z całego serca i już odliczam dni do kolejnej części losów Callie i Kaydena!
Ocena: 10/10 <3



 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

środa, 21 września 2016

"Przypadki Callie i Kaydena" Jessica Sorensen

Nie wiem czy to po prostu szczęście, zrządzenie losu, głupi fart, bądź po prostu mój gust uległ zmianie i nie wiele mi trzeba, by mnie zadowolić, ale ostatnimi czasy trafiam na same perełki książkowe! Wszystkie nowo przeczytane powieści łamały mi serce, wzruszały do łez, pozbawiały oddechu i sprawiały, że dzięki nim przeżywałem masę wspaniałych emocji i przeżyć. Tych uczuć nie da się opisać słowami! I nie wiem, ile jeszcze wytrzyma moje biedne znerwicowane serce, ale chcę jeszcze! Teraz już wiesz, jak wpłynęła na mnie książka Jessici Sorensen :) 

Callie, cicha, zamknięta w sobie i wiecznie smutna dziewczyna, przez rówieśników traktowana jest jak dziwadło. Z krótko ściętymi włosami i workowatymi ubraniami, uchodzi za szkolne pośmiewisko, nierzadko spotykając się ze słowami krytyki i poniżenia. Jednak mało kto wie, że niegdyś Callie była normalną, wesołą i towarzyską dziewczynką, posiadającą przyjaciół i szczęśliwe dzieciństwo. Lecz o tym już nikt nie pamięta... Jej radosne życie skończyło się w dniu 12-nastych urodzin. Tego właśnie dnia dziewczynkę spotyka okropna tragedia, która już na zawsze wpłynęła na jej wówczas niewinne, spokojne życie, pozbawiając uroku okresu dzieciństwa. Teraz, pomimo upłynięciu 6 lat, Callie nadal każdego dnia zmaga się z mrokami przeszłości, a traumatyczne wspomnienia nie pozwalają jej nikomu zaufać. Tworząc wysoki mur wokół siebie, skrywając największy sekret głęboko w sercu i unikając wszystkich, oprócz najbliższej rodziny, dziewczyna sama próbuje się uporać z wydarzeniami z przeszłości. Czy Callie uda się w końcu uwolnić od traumatycznych przeżyć? Czy będzie wreszcie szczęśliwa? Czy pogodzi się ze swoją przeszłością i ruszy naprzód? 


Kayden, gwiazda futbolu i największy szkolny przystojniak. Jego życie z pozoru wydaje się idealne, dobre wyniki w nauce, osiągnięcia sportowe, perfekcyjna dziewczyna i bogata, szanowana rodzina. Jednak tylko Kayden wie, jak tak naprawdę wygląda jego życie i jaki sekret skrywa jego rodzina przed całym światem. Bo prawdą jest to, że w życiu chłopaka już od najmłodszych lat jest obecne cierpienie, ból i wszechogarniający strach. Już w wieku 3 lat przyswoił sobie pewne zasady, nie wychylaj się, nie pyskuj, wypełniaj polecenia i ukrywaj prawdę przed innymi. Wraz z upływem lat, Kayden opanował do perfekcji sztukę kontrolowania swoich uczuć, znosząc w milczeniu każdy zadany mu ból, wiedząc, że jakikolwiek bunt i walka nie mają sensu. Pewnego dnia, gdy nastąpił kres cierpliwości i wytrzymałości, a jego życie zmierza ku nieuchronnemu końcowi, pojawia się Callie... Niewinna i niczego nieświadoma dziewczyna, kierowana chęcią pomocy, już na zawsze wpływa na życie Kaydena, wybawiając go z opresji i tym samym skazując na dalszy ból i cierpienie. 

"Zaczynam powoli umierać, rozpadać się na kawałki, jakbym była jednodniowym cereusem, który kwitnie tylko jedną noc i więdnie przed wschodem słońca, tak krótko ciesząc się swoim istnieniem i szczęściem"
Kilka miesięcy później drogi tych dwojga ponownie się krzyżują, gdy trafiają do tego samego college'u. Tutaj z dala od rodzinnych stron, zostawiając za sobą bolesną przeszłość i mroczne wspomnienia, rozpoczynają nowy etap w swoim niełatwym życiu. Kierowany wdzięcznością Kayden, pragnie poznać bliżej Callie, dziewczynę, która uratowała mu życie... Jednak to nie będzie takie proste. Zamknięta w sobie dziewczyna robi wszystko, byle tylko nie dopuścić do siebie Kaydena, chłopaka, który przypomina jej o bolesnej przeszłości. Szybko przekonują się, że odnawiając znajomość, uwalniają tym samym mroki dawnego życia, a skrywane tajemnice pod żadnym pozorem nie mogą wyjść na jaw. 

Oboje zmagają się z traumatycznymi wspomnieniami, oboje pragną przezwyciężyć swoje trudności i zacząć wszystko od nowa. Czy uda im się pozbyć bagażu bolesnych wspomnień, zagnieżdżonego na dnie psychiki? Co wyniknie z ich znajomości? Czy zdołają wzajemnie sobie pomóc?
Ta książka jest genialna! Choć po przeczytaniu pierwszych 20 stron miałam całkiem odmienne wrażenie, niż teraz, już po jej przeczytaniu i poznaniu wspaniałej, a zarazem brutalnej historii Callie i Kaydena. Nie wiem skąd wziął się mój początkowy sceptycyzm... Może zraził mnie banalny dialog zastosowany przez pisarkę? Miałam takie wrażenie, jakby rozmowy głównych bohaterów skupiały się głównie na krótkich, bezsensownych wypowiedziach: "-Przepraszam cię bardzo... -Ależ to ja cię przepraszam. -Nie, nie... To ja przepraszam bardziej...". Po powieściach pełnych twórczych, poetyckich wyznań miłosnych i wzruszających, przepełnionych emocjami dialogach, nie przywykłam do prostych i pozbawionych sensu zdań. Ale to nie są słowa krytyki! To tylko mój początkowy szok, który szybko został zastąpiony przez ciekawość i zaintrygowanie. Dzięki prostemu stylowi autorki książkę czyta się szybko i przyjemnie, a cała historia paraliżując swoją treścią, usuwa początkowo niemiłe, pierwsze wrażenie. 

"Niesamowite, że rzeczy na zawsze zapadające w pamięć chciałoby się zapomnieć, a te, których kurczowo się trzymasz, ulatują niczym piasek na wietrze"

"Przypadki Callie i Kaydena" to bez dwóch zdań przeładowana przeróżnymi emocjami książka, która unosi nas ku wyżynom doznań czytelniczych. To historia o dwóch młodych osobach, które już jako dzieci zaznały prawdziwego bólu i cierpienia. Ich życie nigdy nie należało do najłatwiejszych, a tajemnice, jakie oboje skrywają uświadamiają, że nie każde dziecko miało spokojne, szczęśliwe i pozbawione trosk dzieciństwo. Niejednokrotnie przeżywałam ogromny szok i zgorszenie, odkrywając, co ich spotkało i, przez co musieli przejść, gdy tak naprawdę w tym czasie powinni bawić się w piaskownicy, bądź w chowanego wraz z innymi rówieśnikami. 

Oprócz głównych bohaterów poznajemy również kilku innych, drugoplanowych postaci, jak na przykład Seth i Luke. Ci dwaj zasługują na miano prawdziwych, lojalnych przyjaciół! Autorka mało co zdradziła o ich przeszłości, więc mam nadzieję, że lepiej poznamy ich w kolejnych częściach, a moja ciekawość zostanie zaspokojona. Co jak co, ale homoseksualista i wrażliwy Seth, mający na pieńku z futbolistami i skryty twardziel Luke, który nosi w sercu tajemnicę samobójstwa siostry, muszą mieć wiele do opowiedzenia! Może powstaną części opowiadające o ich losach? Oby!

Jessica Sorensen stworzyła niesamowicie wiarygodne portrety psychologiczne głównych bohaterów, a jej książkę na pewno nie można zaliczyć do kategorii banalnych powieści. To nie jest historia o której zapomina się po jakimś czasie... Ona zostaje w naszym sercu i pamięci już na zawsze. To książka, która porusza do głębi i wciąga w wir doznanego bólu, paraliżującego strachu i niemającego końca cierpienia, bo pokazuje świat spostrzegany oczami skrzywdzonego nastolatka. Polecam każdemu, zarówno młodym czytelnikom, jak i tym starszym. Książka otwiera oczy i pokazuje bolesną prawdę, niejednokrotnie nie mamy pojęcia, jak wygląda życie drugiej osoby i nie dostrzegamy, co kryje się za maską, jaki ból skrywa druga osoba, po cichu wołając o pomoc. Polecam, naprawdę warto przeczytać. 

Ocena: 10/10 <3


 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

środa, 14 września 2016

"Ugly love" Colleen Hoover

Wreszcie dorwałam się do kolejnej książki jednej z moich ulubionych autorek, czyli Colleen Hoover! Jeszcze zanim dowiedziałam się, o czym właściwie jest ta powieść, wiedziałam, że będzie genialna i muszę ją mieć w swojej kolekcji. To po prostu mój must have! Pełna ekscytacji, nadziei, spragniona nowych wrażeń i doznań, jakie potrafi wzbudzić w czytelniku tylko pani Hoover, sięgnęłam po "Ugly love" i ponownie zatraciłam się w kolejnej perełce autorki, kolejnym wulkanie emocji i niesamowitych przeżyć. W tym przypadku skala ocen 10/10 to stanowczo za mało... 

"Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość"

Historia rozpoczyna się w dniu przeprowadzki Tate, studentki i początkującej pielęgniarki, do mieszkania swojego brata Corbina. I już pierwszego dnia jej nowego, dorosłego życia, napotyka na swojej drodze, a tak dokładnie pod drzwiami mieszkania brata, pewien problem... Zalany w trupa,  smacznie śpiący na wycieraczce facet,  zagradza jej dostęp do drzwi i uniemożliwia dostanie się do środka. Jak na pierwszy dzień w nowym mieście, zapowiada się świetnie... Biedna Tate nawet nie jest świadoma, ile ten nieszczęsny pijaczyna namiesza jej w głowie i, jak wywróci cały dotychczasowy świat do góry nogami. On. Miles Archer. Przystojny pilot z mieszkania z naprzeciwka i do tego najlepszy przyjaciel Corbina. Choć początek ich znajomości nie należał do najciekawszych, wraz z upływem czasu, dziewczyna jest coraz bardziej zaintrygowana nowym sąsiadem, a ich nieodparta, wzajemna siła przyciągania nieustannie narasta. Czy pożądanie przerodzi się w coś silniejszego? Czy to początek prawdziwej, wielkiej miłości? Na pewno nie w przypadku Milesa. Dla niego nie są ważne uczucia. On nie bawi się w związki, nie uznaje randek, ale przede wszystkim nie szuka miłości. Pragnie jedynie seksu i... Tate. 


"Tak właśnie się dzieje, gdy ktoś ci się zaczyna podobać. Na początku jest nikim, a potem nagle staje się wszystkim, czy tego chcesz czy nie"

Ostatecznie skryty i milczący Miles wraz z naiwną i zafascynowaną pilotem Tate zawierają układ. Ich nietypowa relacja może opierać się jedynie na obezwładniającym pożądaniu, które oboje do siebie odczuwają. Seks bez zobowiązań i zero uczuć. Istnieją jednak dwie zasady, których Tate koniecznie musi przestrzegać: nie pytaj o przeszłość i nie licz na przyszłość. Oczarowana i kierowana namiętnością dziewczyna, godzi się na krzywdzący układ, po cichu licząc, że z czasem ich niecodzienny układ przerodzi się w coś silniejszego, a uczucia odegrają w nim główną rolę. Jednak czy to jest w ogóle możliwe? Jak długo można łudzić się nadzieją i okłamywać własne serce? Jaką tajemnicę skrywa Miles? Czy można zbudować związek z kimś, kto nie daje nadziei na przyszłość i uparcie skrywa swoją przeszłość?

Akcja książki podzielona została na dwie części, naprzemiennie występujące rozdziały, opowiadające o dwóch różnych historiach. Jedne wydarzenia odbywają się aktualnie i przedstawiają relację zaistniałą pomiędzy Milesem, a Tate. Druga część opowiada o traumatycznych wspomnieniach głównego bohatera sprzed 6 lat, gdy jeszcze jako 18-latek poznaje miłość swojego życia. Opowieść Milesa stopniowo wyjaśniała, co tak naprawdę go spotkało i co sprawiło, że teraz, pomimo upływu 6 lat, unika niczym ognia, jakichkolwiek uczuć. Czytając rozdziały poświęcone wspomnieniom pilota,  miałam sprzeczne uczucia. Z jednej strony cieszyłam się początkowym szczęściem Milesa, z rozwijającej się znajomości z dziewczyną jego marzeń. Przecież ona była taka idealna... A on taki zakochany... Jednak nie zmieniło to faktu, że od samego początku kibicowałam nie Rachel i Milesowi, lecz Tate i Milesowi. Tak musiało po prostu być! Innej wersji nie uznaję! Główni bohaterzy mają być ze sobą, koniec sprawy, do widzenia, kropka! Wiedziałam, że coś się wydarzy, coś złego, coś, co na zawsze wpłynie na Milesa, skutkując w jego późniejszym życiu i wyjaśniając jego teraźniejsze zachowanie. Jednak nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji... Do samego końca nie przewidziałam tego, co tak nim wstrząsnęło. Teraz, gdy już znam okrutną prawdę, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie potępiam zachowania Milesa, a wręcz w pełni je rozumiem. 

"Nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość"

Powieść uświadamia, że miłość nie zawsze jest piękna i czysta, zdarza się również ugly love, czyli tytułowa brzydka miłość, która rozszarpuje serce na milion małych kawałków, sprawiając tym samym, że już nigdy więcej nie chcemy się zakochać. Mówi się, że czas leczy rany, a błędy popełnione w przeszłości stają się dobrą przestrogą na przyszłość... Jednak czasem, zamiast uczyć się na błędach i wraz z wiekiem stawać się coraz mądrzejszym i coraz bardziej doświadczonym człowiekiem, stoimy w miejscu i nie potrafimy ruszyć naprzód. Nękani wyrzutami sumienia, bolesnymi wspomnieniami, sami ciągniemy się w dół, zmierzając ku nieuchronnemu upadkowi. A to wszystko dlatego, bo nie potrafimy wybaczyć samemu sobie... 

Kto jak kto, ale Colleen Hoover potrafi wzbudzić w czytelniku masę przeróżnych uczuć i doznań, sprawiając tym samym, że nie jest łatwo odłożyć książkę na bok, dopóki nie pozna się zakończenia historii i nie uzyska odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania. W pracy, sklepie, szkole, a nawet w kościele, potrafiłam tylko myśleć o tym, że już za niedługo dorwę się z powrotem do tej genialnej książki i poznam dalsze losy Milesa i Tate. A wieczorami, przy słabym świetle małej latarenki, okłamywałam samą siebie, wmawiając zmęczonym oczom: "Jeszcze tylko jeden rozdział...". Colleen Hoover poruszy najczulsze struny Twojego serca, zawładnie umysłem i sprawi, że nigdy nie będziecie mieć dosyć. A wtedy każda strona, każde zdanie, każda litera jest jak narkotyk, którego non stop jest nam mało i mało... Podobnie, jak z innymi powieściami autorki, również "Ugly love" zdobyła moje serce, paraliżując mnie swoim pięknem i raniąc dogłębnie. Pomimo, że zawsze po zakończeniu książki Collen Hoover czuję się niczym otępiała zbyt dużą dawką leku, jeszcze długo przeżywając rozdarte serce i olbrzymiego kaca książkowego, wiem, że z czystą przyjemnością sięgnę po nowe powieści autorki. Bo ogrom i intensywność uczuć, jakie się odczuwa w czasie czytania perełek Hoover nie da się opisać słowami... To coś, co po prostu każdy powinien poznać na własnej skórze.
 "Miłość nie zawsze jest piękna..."
Powieść skupia się głównie na uczuciach i emocjach głównych bohaterów. Nie brak jednak zmysłowych opisów scen łóżkowych i wręcz odczuwalnego pożądania pomiędzy Milesem i Tate. Nie nazwałabym jednakże "Ugly love" tanim erotykiem... To nie seks jest tutaj najważniejszy, lecz poruszające dialogi, dramatyczne wspomnienia, trudna walka z samym sobą i zakazanymi pragnieniami, a także ogrom wszystkich uczuć, jakie odczuwają zarówno bohaterowie, jak i czytelnicy. "Ugly love" to książka, która na pewno Cię nie zawiedzie, lecz poruszy do głębi i powali na łopatki. Ta ponadprzeciętna, poruszająca powieść jest wręcz idealnym przykładem perfekcji i doskonałości. Polecam gorąco każdemu, nie tylko wielbicielkom obyczajówek i romansów :) 
Ocena: 10/10  <3



 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

piątek, 15 lipca 2016

"Jedno małe kłamstwo" K.A.Tucker


"Jedno małe kłamstwo"

Po emocjonalnych i fenomenalnych "Dziesięciu płytkich oddechach" (recenzja tutaj) powracamy do świata sióstr Cleary wraz z drugim tomem serii. Tym razem historia opowiada o Livie, młodszej siostrze Kacey i jej całkowitym przeciwieństwie. Po przeczytaniu pierwszej części książki wiemy, że nasz płomienny rudzielec i czarnowłosy skromniś, pomimo pokrewieństwa są niczym ogień i woda. Jak starsza z sióstr cały okres dorastania spędziła na zakrapianych imprezach, niezobowiązujących spotkaniach z facetami i bezustannym pakowaniu się w tarapaty, tak młodsza wolała przeżyć ten czas z nosem w książkach, wkuwając i snując plany o swojej idealnej przyszłości. 

Choć z pozoru mogłoby się wydawać, że tragiczny wypadek i śmierć rodziców, odbił się głównie na Kacey (kto przeczytał "10 p. o." ten wie"), tak naprawdę miał taki sam wpływ na obie siostry. Livie kierując się ostatnimi słowami ojca "Spraw, bym był dumny..." maniakalnie dąży do perfekcji, uszczęśliwiając wszystkich ludzi wokoło. Ta wrażliwa na cierpienie innych, rozważna i odpowiedzialna dziewczyna już w wieku 9 lat miała jasno określone cele w życiu. Dostać się na studia, zdać na medycynę, zostać lekarzem i w przyszłości uratować wiele ludzkich istnień. Zrobić wszystko, byle tylko nie zawieść oczekiwań ojca i przysporzyć mu, jak najwięcej powodów do dumy z własnej córki. Przecież obiecała, że się postara... Idąc przez życie według ściśle określonego schematu, żyjąc marzeniami zmarłego ojca, nie pozostawia sobie miejsca na popełnienie jakiegokolwiek błędu. Tylko, jak długo można żyć według nie swojego planu? Planu, który nie pozwala na chwile zawahania i wątpliwości? Czy Livie przejrzy na oczy i odkryje, że jej ułożone życie, to tak naprawdę nie jej życie? Czy przeprowadzka do New Jersey i zmiana otoczenia pomoże zrozumieć dziewczynie, kim tak naprawdę jest? Czy idealne wybory Livie okażą się nie takie perfekcyjne, jak zawsze myślała? Zdruzgotana, szybko przekonuje się, że los ma dla niej zupełnie inny plan, całkowicie odbiegający od jej wcześniejszych ustaleń... 

"Wszystko jest kłamstwem"

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy spełnia się jedno z największych marzeń Livie i jej zmarłego ojca, dziewczyna dostaje się na studia w Princeton, gdzie może kontynuować swoją przyszłą medyczną karierę. Kolejny punkt na liście czynności koniecznych do zrealizowania, by jej idealne życie było jeszcze bardziej idealne, zostaje odhaczony! Ale tego, co dzieje się następnego dnia, Livie na pewno nie planowała... Już przy pierwszej okazji, Kacey i jej nowa, szalona współlokatorka Reagan, wyciągają ją na mocno zakrapianą imprezę. Ich celem jest tylko jedno - upić spokojną i nigdy niepijącą Livie i sprawić, by ten wieczór stał się jednym z najlepszych dni w jej marnym i pozbawionym spontaniczności życiu. Z pomocą galaretowatych shotów, dziewczynom udaje się spełnić ich niecny plan i doprowadzić Livie do stanu nietrzeźwości. Mało! Biedna Livie na drugi dzień budzi się z ogromnym kacem, tatuażem na plecach i lukami w pamięci, nie mogąc sobie przypomnieć, co działo się poprzedniego wieczoru... Dodatkowo, przerażona odkrywa, że na sąsiednim łóżku śpi goły facet z napisem na tyłku "Irlandka".Co jest grane? Co się wczoraj stało? Ku swojemu zgorszeniu, ten goły, ale jakże przystojny mężczyzna zwraca się do niej właśnie "Irlandko...", prosząc, by zapomniała o wszystkim, co wydarzyło się pomiędzy nimi. Że co?! O czym on do cholery mówi? I dlaczego ma na tyłku tatuaż z moim rzekomo nowym pseudonimem?! Z alkoholowego zamętu w głowie, Livie zaczyna przypominać sobie wydarzenia z poprzedniego wieczoru i przerażona, uświadamia sobie, że jej zachowanie na pewno nie było godne aprobaty i dumy ze strony ojca... A to wszystko wina galaretowatych shotów i tego dupka Ashtona, który jednym wieczorem wywrócił życie Livie do góry nogami!
"Czasami w życiu podejmujesz decyzję, a potem wątpisz w jej słuszność. Nie żałujesz, bo wiesz, że dokonałeś właściwego wyboru, i że tak prawdopodobnie jest lepiej. Za to spędzasz mnóstwo czasu zastanawiając się, co, u diabła, robisz"

Po haniebnej i pełnej wstydu pijackiej imprezie, Livie ze wszelkich sił stara się nadać swojemu życiu dawny, idealny, monotonny tor i dalej dążyć do zrealizowania wszystkich swoich celów i pragnień. Tylko, jak skupić się na nauce, gdy posiadająca niezwykły dar przekonywania współlokatorka, wyciąga cię na kolejne imprezy, a ty uparcie nie potrafisz przestać myśleć o mężczyźnie, który skradł twój pierwszy pocałunek i sprawił, że spędziłaś najlepszy dzień swojego życia? Mowa oczywiście o Ashtonie, niesamowicie przystojnym kapitanie studenckiej osady wioślarskiej, największym podrywaczu i obiekcie westchnień, co drugiej dziewczyny. Jego Livie, zdecydowanie NIE planowała! A także tego, że ten bezczelny, arogancki i zadufany w sobie typek, całkowicie zawróci jej w głowie, wypełniając każdą myśl. Jak do tego doszło? Jak Livie mogła pozwolić na to, by chłopak, który przyczynił się do jej pijackich wybryków, chłopak, który zdradza własną dziewczynę na prawo i lewo, zawładnął jej myślami, a może i nawet sercem? Pomimo uslinych starań, Livie nie potrafi wyrzucić go ze swojej głowy, zwłaszcza, gdy utrudniajacy wszystko Ashton, postanowił dalej nękać i zawstydzać dziewczynę. A tatuś zawsze powtarzał! Chłopcy to wysysacze mózgu i mistrzowie komplikowania życia! 

Będąc na etapie "O boże, jak mnie ten Ashton wnerwia! - O boże, jaki ten Ashton jest przystojny!", w życiu Livie pojawia się Connor. Ułożony, odpowiedzialny, inteligentny, bystry chłopak, który podobnie, jak ona ma dalekosiężne plany na przyszłość. No chłopak ideał! Z takiego zięcia na pewno ucieszyliby się rodzice! Ale, czy ten idealny zięć będzie miał na tyle ikry, by pozbyć się rywala, wypełniającego głowę Livie? Czy Connor okaże się być jej wybawcą? Rycerzem w zbroi na lśniącym, białym koniu, jakiego Livie od dziecka marzyła spotkać? A może to jednak będzie Ashton? Czy "zły facet" okaże się być dla niej najlepszym wyborem? Zwłaszcza, że poznając go coraz bliżej, zaintrygowana Livie odkrywa, że pod osłoną bezczelnego i olewającego wszystko Ashtona, kryje się skrzywdzony i zagubiony chłopak z mroczną i bolesną przeszłością... 

"Czuję teraz, że nic wcześniej nie było właściwe. Nic, aż do teraz"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Sięgając po kolejne działo K.A.Tucker spodziewałam się genialnej historii na miarę "Dziesięciu płytkich oddechów". Książki, która pochłonie mnie już od pierwszych stron, porażając swoją niezwykłością i zalewając wulkanem emocji. I uff... Nie myliłam się! Autorce udało się powtórzyć sukces, tworząc kolejną, niesamowitą i pełną niezapomnianych wrażeń książkę. Oprócz talentu pisarskiego, K.A.Tucker posiada również dar do tworzenia niezwykle realnych postaci. Postaci, których poznajemy wraz z zagłębianem się w lekturę, niejednokrotnie czując i przeżywając to samo, co oni. Bo ich problemy to również nasze problemy. My również kiedyś straciliśmy kogoś bliskiego! Nam też nieraz wyrządzono krzywdę! Wszystko to sprawia, że postacie wydają nam się bardziej realnej, wyjęte z prawdziwego świata. 

W "Jednym małym kłamstwie" poznajemy kilku bohaterów, a każdy z nich boryka się z innymi problemami. Mamy możliwość zobaczenia na własne oczy zmianę, jaka następuje w Livie, w skutek popełnieania przez nią pierwszych błędów i przeżywania pierwszych porażek życiowych. Widzimy rozdarcie skromnej i nieśmiałej dziewczyny, gdy miota się pomiędzy tym, co zaplanowała, co podpowiadał jej ojciec, a tym, co czuje i kim mogłaby być, gdyby przestała kurczowo trzymać się ustalonego planu. Ponajemy Ashtona i tu od razu muszę podkreślić, że jego postać jest ogromnym plusem zarówno dla autorki, jak i dla jej powieści. Nieciekawa przeszłość i paraliżująca historia Ashtona, sprawia, że ksiażka staje się jeszcze lepsza i jeszcze bardziej intrygująca. Jest również Connor, postać, która nie wzbudziła we mnie żadnych negatywnych, ani pozytywnych wrażeń. Nic. Zero. Ale może i dobrze? Już od pierwszych stron byłam skupiona na Ashtonie i pomimo sytuacji, w których nieraz byłam poirytowana jego zachowaniem i łapałam się za głowę w duchu krzycząc "Kretynie, co ty robisz?!", bez wątpienia, należę do "Team Ashi"! W "Jednym małym kłamstwie" mamy również styczność z doktorem Staynerem, którego bezinteresowna pomoc, wsparcie i wielkie, dobroduszne serce, nie zna granic. Przez książke przwijają się także takie postacie, jak Kacey, Trent, Storm, czy choćby nowi koledzi i przyjaciele Livie, którzy urozmaicają fabułę powieści, szokując i rozbawiając czytelnika do łez. 

"Toksyczna atmosfera zaczyna nas dusić, wypływają kłamstwa, podczas, gdy prawda (...) rozpływa się w nicość"

"Jedno małe kłamstwo" to nie tylko książka o naiwnej i niedoświadczonej dziewczynie, wrzuconej w wir szalonego życia studenckiego. To nie tylko historia o pierwszej miłości, pierwszych rozterkach i rozczarowaniach sercowych. K.A.Tucker, jak zawsze mierzy wysyko, wplatając w, z pozoru banalną książkę, trudne problemy i bolesne dla niejednego z nas tematy. Autorka uświadamia, jak czasem dobre zamiary i chęci, źle wpływają na drugiego człowieka. Ukazuje smutną prawdę na temat problemów, z jakimi nieraz w poźniejszym, dorosłym życiu, boryka się dziecko bite i krzywdzone przez rodziców. To, jak przemoc fizyczna i nieustanna pogarda wpływa na psychikę ofiary. Bo świat nie składa się tylko z tych dobrych, kochających rodziców. Istnieją także ci źli... Dla których dobro i szczęście dziecka nie jest najważniejsze. Powieść to także historia o walce z własnymi pragnieniami, o walce z tym, co wie rozum, a co czuje serce... 

Dobra! Ostatnie 2 zdania i kończę! Obiecuję! :D

Podobnie, jak "Dziesięć płytkich oddechów" ta historia również owinie się wokół waszych myśli, sprawiając, że nie będziecie w stanie się od niej oderwać, póki nie poznacie jej zakończenia. Niejednokrotnie siedziałam, jak na szpilkach, pochłaniając stronę za stroną i nie mogąc się doczekać, co będzie dalej. I mogę zapewnić, że w Twoim przypadku będzie podobnie! Dlatego zachęcam! Sięgnij po serię K.A.Tucker i przeżyj to, co ja! :) 

Ocena: 10/10 <3 



 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram

piątek, 8 lipca 2016

"Dziesięć płytkich oddechów" K.A.Tucker



 "Dziesięć płytkich oddechów"  

Po dłuższej przerwie (sesja to zło!), powracam z kolejną genialną perełką, tym razem powstałą spod pióra genialnej pisarki K.A.Tucker. Powieścią, która dotyka trudnych, bolesnych tematów, łamie serce i skleja je na nowo, tylko po to, by później ponownie zadać cios! "Dziesięć płytkich oddechów" to książka, która na długo zapada w pamięci, wzrusza, paraliżuje i skłania do refleksji nad sensem ludzkiego postępowania. Uświadamia, że istnieją błędy, których nie jest łatwo wybaczyć, zapomnieć. Błędy, których nie da się już naprawić, decyzje, których nie można już cofnąć. Z takimi problemami boryka się dwójka głównych bohaterów, Kacey, która po śmierci rodziców, popada w coraz większą depresję i Trent, którego życie uległo diametralnej zmianie, wskutek jednej podjętej decyzji. Los połączy tych dwoje w najmniej spodziewanym i odpowiednim momencie, zmuszając ich tym samym do zmierzenia się z własnymi słabościami i mrokiem, ogarniającym ich duszę. Czy Kacey uda się w końcu ruszyć naprzód? Czy Trent zdoła wybaczyć sobie popełnione grzechy, uwalniając się tym samym od życia w nieustannym poczuciu winy? 

 "Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je"

Kacey, jako jedyna przeżyła tragiczny wypadek. Wypadek, który zabrał jej rodziców, najlepszą przyjaciółkę i ukochanego chłopaka. Wypadek, który odebrał jej wszystko, zrujnował życie, ciało i duszę, pozostawiając pustą skorupę, pozbawioną z wszelkich emocji i uczuć. A to wszystko przez grupę pijanych mężczyzn, których Kacey nienawidzi z całego serca. Teraz ma tylko młodszą siostrę Livie, tylko dla niej jeszcze żyje. 

Można, by pomyśleć, skoro siostry zaznały już tyle cierpienia, teraz ich życie powinno stawać się coraz lepsze. Ale nie! Los nigdy nie ma dosyć! Jak już sobie kogoś upatrzy, będzie się go trzymał, niczym rzep psiego ogona! Dlaczego, aby zyskać szczęście, musimy najpierw się tyle wycierpieć? To pytanie nieraz zadawały sobie siostry Cleary, gdy los na każdym kroku rzucał im pod nogi kolejne kłody. Problemy Kacey z alkoholem, wybuchy agresji, złe towarzystwo, młodsza siostra, która ze wszelkich sił stara się być pozbawionym wad, chodzącym ideałem, życie w domu okrutnego wujostwa, nieustanne dezaprobaty ze strony ciotki, przejawiający skłonności pedofilskie wuj, przegrywający wszystkie oszczędności sióstr oraz wszędzie obecne spojrzenia pełne współczucia i litości. Gdy granica zostaje przekroczona, Kacey uzbrojona jedynie w dwa bilety autobusowe, decyduje się wraz z Livie na ucieczkę z miasta. Czy w Miami uda im się rozpocząć życie na nowo? Czy zaznają wreszcie szczęścia? W miejscu, gdzie nikt nie będzie znał ich historii i nikt nie będzie patrzył na nie, niczym na kupkę nieszczęść?

"-Jest tylko jedna rzecz, która go morze interesować i to nie są moje zdolności kulinarne.
-No nie wiem. Mogłabym cię przelecieć za tę cielęcinę z parmezanem"

Jak się szybko okazuje, nowe miejsce i nowy dom sióstr, nie jest do końca taki, jak początkowo sobie wyobrażały. Dodatkowo ich sąsiadami zostają gderliwy, obleśny właściciel, napompowana botoksem i samotnie wychowująca malutką córeczkę, różowa barbie, zboczeniec z piętra wyżej oraz... niesamowicie przystojny i seksowny mężczyzna z mieszkania obok. Ten ostatni stwarza dla Kacey największe zagrożenie. Już na sam jego widok dziewczyna dostaje palpitacji serca, a nogi trzęsą się, niczym galarety. Kacey ma świadomość do czego to zmierza, a nie planuje dopuszczać kogoś do swojego serca. Co to to nie! Tak jest bezpieczniej. Nic nie czuć. Mniej cierpieć. Blokować uczucia. Tylko, jak tego dokonać, gdy serce robi swoje? Gdy nowy sąsiad nie jest tylko seksownym mięśniakiem, o nadzwyczaj urodziwej twarzy, lecz także wrażliwym, dobrym, inteligentnym i wspaniałym mężczyzną, który podobnie, jak Kacey boryka się z problemami bolesnej przeszłości? Co zrobić, gdy Trent pokonuje każde kolejne bariery i kody, chroniące jej poranioną duszę? 

Czy okrutny los odpuści wreszcie siostrom i przestanie dokładać im bólu i cierpienia? Czy decyzja o ucieczce okaże się być kolejnym błędem, popełnionym przez młodziutkie siostry? Czy Kacey odnajdzie się w nowej roli, sprawując opiekę nad młodszą siostrą? I najważniejsze, czy uda się jej w końcu pogodzić z myślą o utracie rodziców, a tym samym wyrwać ze szponów, bolesnych wspomnień i przeżyć? 

Zapewne niczym Cię nie zaskoczę, gdy powiem, że książkę pochłonęłam w zaledwie dwa dni. Na pewno przeczytałabym ją szybciej, gdybym nie musiała chodzić na zajęcia i nie odczuwała potrzeby, chociaż 4 godzin snu. No cóż... Wampirem nie jestem. Mogę jednak zapewnić, jeśli nie masz zbyt wielu obowiązków, bądź czynności zmuszających Cię do odłożenia czytania na później, nie oderwiesz się od tej książki, póki nie poznasz jej zakończenia! K.A.Tucker stworzyła niesamowitą i, aż do bólu prawdziwą powieść, powodującą na przemian, strumienie łez i wybuchy śmiechu. Ten emocjonalny rollercoaster i huragan przeróżnych uczuć i wrażeń, atakował mnie znienacka i porywał w wykreowany przez autorkę świat, pozbawiając tlenu i szokując swoją siłą. 

 "-Zawsze to strasznie długo...
-Zawsze nie trwa wystarczająco długo, jeśli chodzi o ciebie"

Koniecznie muszę nieco wspomnieć o głównej bohaterce książki, Kacey! Pewnie już wspominałam przy innych moich recenzjach, ale uwielbiam bohaterki, które potrafią postawić na swoim, które walczą do samego końca i nigdy się nie poddają. Postacie potrafiące pozbierać się nawet po największej klęsce i porażce. Kobiety twarde, silne, niezależne, niedopuszczające do chwili słabości i zwątpienia we własne możliwości. Taką bohaterką jest właśnie Kacey. Ona na pewno nie pozwoliłaby sobie w kaszę dmuchać, a nie jednemu facetowi, potrafiłaby nawet dupsko skopać. I to dosłownie! Kacey chcąc pozbyć się wypełniającej ją po brzegi agresji i uwolnić się od niekontrolowanej nienawiści, od lat zachłannie ćwiczy kickboxing. Trening pomaga jej rozładować negatywne emocje, które stale jej towarzyszą. Pomaga choć przez chwilę uśmierzyć ból, oderwać się od wspomnień, wypełniających jej głowę. Bo prawda jest taka, że Kacey dalej nie potrafi pogodzić się z przeszłością i bezustannie, na nowo odtwarza w pamięci felerny wypadek. Już na samą myśl o dotknięciu kogokolwiek za rękę, paraliżuje ją strach, który sprawia, że ciemność pochłania ją i przenosi z powrotem do tego jednego, okrutnego dnia, który zmienił tak wiele. Pomimo upłynięciu 4 lat, rany ciągle są świeże, a koszmary nie mają końca. 

Po skończeniu "Dziesięciu płytkich oddechów" przez 10 minut patrzyłam się tępo w ścianę, zastanawiając się, jak u licha autorka napisała tak genialną i porywającą historię! Nie kłamię! Czułam się niczym 5-ciolatek, po odebraniu mu jego ulubionych cukierków, niczym nałogowy gracz, któremu wyłączono prąd, bądź zakupoholiczka, której brakło pieniędzy na nowe buty. Nie mogłam uwierzyć, że to już koniec... Że historia Kacey tak szybko dobiegła końca, a te 417 stron pochłonęłam, aż tak szybko. Długo męczyłam się z kacem książkowym, który ciągnął mnie z powrotem do Kacey i nie pozwalał sięgnąć po inną, czekającą w kolejce do przeczytania, powieść. 

"Jak odmienna musi być nasza przeszłość, skoro on ma tatuaż nawołujący do przebaczenia, podczas gdy ja noszę symbol powodu, dla którego przebaczyć nie mogę"

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Powieść ostrzega przed skutkami lekkomyślnych decyzji i nieodpowiedzialnego zachowania. Uświadamia, że jedna chwila, jedna zła decyzja może zmienić wszystko, zrujnować czyjeś całe życie, zniszczyć wszystko, co kochamy. Książka otwiera oczy na szczerą i okrutną prawdę, wystarczy wypić tylko o jeden kieliszek za dużo, by spowodować wypadek i zabić niewinne osoby, tym samym niszcząc innym życie. 

Błyskotliwe, świetne dialogi, prosty język, sarkastyczny humor i cięte riposty sprawiają, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Już od pierwszych stron pokochałam Kacey za jej cięty język i specyficzne poczucie humoru. Każda z obecnych w książce postaci wniosła w treść coś innego i pozytywnie zaskakującego. Przystojny Trent, który okazuje się być idealnym kandydatem na faceta Kacey, szalona i zwariowana sąsiadka Storm, która by zapewnić swojej ukochanej córeczce odpowiednie życie, pracuje, jako striptizerka w klubie nocnym. Młodsza siostra Livie, ta rozważna i odpowiedzialna, wzorowa córka. Tak naprawdę to ona już od najmłodszych lat opiekowała się starszą siostrą, dbając, by ta nie popadła w jeszcze większą rozpacz, odcinając się od całego świata. Dodatkowo Ben, z pozoru głupkowaty, napakowany ochroniarz, w rzeczywistości inteligentny i wrażliwy przyszły pan prawnik. I inni.

K.A.Tucker wysoko postawiła poprzeczkę, tworząc tak fenomenalną i niesamowitą powieść, jaką jest "Dziesięć płytkich oddechów". Książka na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci i już na zawsze będzie zajmować wysoką pozycję w rankingu powieści bliskich memu sercu.


Ocena: 10/10 <3
  

 
 Facebook Konto google Poczta mailowa Tumblr Instagram