Muszę przyznać, że do tej książki podeszłam ze sceptycznym nastawieniem, szykując się na kolejną historię trójkąta miłosnego z domieszką wątku erotycznego. Cała fabuła, aż zanadto przypominała mi inną powieść tej samej autorki "Amber". Recenzja tutaj. Jak "Amber" wzbudziła we mnie mieszane uczucia, od złości, radości po obrzydzenie, tak "Collide" okazała się genialną, niezapomnianą i pełną niesamowitych emocji historią, która zdobyła moje serce i poruszyła do głębi.
Niespodziewana choroba i śmierć matki Emily, powoduje, że życie dziewczyny diametralnie się zmienia. Chcąc uciec od przeszłości, oderwać się od bolesnych wspomnień, postanawia zacząć wszystko od nowa w rodzinnym mieście swojego ukochanego chłopaka. Sprzedaż domu i przeprowadzka do Nowego Jorku to dopiero początek zmian w życiu Emily. Teraz pozostał jej tylko Dillon, wielka studencka miłość, jedyny powód, dla którego jeszcze żyje, a także najlepsza przyjaciółka Olivia.
Choć życie w wielkim i głośnym mieście różni się od jej dawnego ułożonego i spokojnego życia, Emily szybko dostosowuje się do nowego miejsca. Łatwo znajduje pracę, z dnia na dzień coraz lepiej znosi myśl o utracie matki, a dodatkowo ma u swego boku przyjaciółkę i wspaniałego chłopaka, z którym chce spędzić resztę życia. Wszystko zaczyna się powoli układać. Lecz wtedy na jej drodze pojawia się Gavin Blake. Niesamowicie przystojny, czarujący i pełen namiętności młody mężczyzna, którego celem jest oczarowanie i zdobycie Emily. Dziewczyna pomimo wszelkich prób, nie potrafi oprzeć się jego urokowi i niezaprzeczalnej sile przyciągania, istniejącej pomiędzy nimi. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy seksowny Gavin okazuje się być najlepszym przyjacielem jej chłopaka Dillona...