Trzeci i już ostatni tom trylogii "Delirium". Czy równie rewelacyjny, jak poprzednie części? Co tym razem czeka głównych bohaterów? Jakiego zakończenia historii możemy się spodziewać? Teraz, gdy bunt rebeliantów przybiera na sile, a nieunikniona wojna może wybuchnąć w każdej chwili? Jak potoczą się dalsze losy Leny, skoro rzekomo nieżyjący Aleks powrócił zza grobu? Czy dawne uczucia odżyją?
Po wielu latach w kłamstwie i niewiedzy, prawda wychodzi na jaw, Odmieńcy istnieją i pomimo życia w Głuszy w głodzie i chłodzie, mają się całkiem dobrze. Mało! Teraz, gdy ich obecność została uznana, pragną dokonać kolejnego kroku, powrócić do miasta, świata "żywych" i odzyskać to, co im odebrano. Z dnia na dzień, ich ilość wzrasta, a Ruch Oporu nie tylko przybiera na sile, ale także coraz bardziej rozprzestrzenia się na terenie całego kraju, walcząc z władzami miast, organizacją AWD i zwolennikami zabiegów remedium. Główny cel buntowników? Uwolnić świat od błędnego myślenia i niesłusznej teorii o szkodliwym wpływie miłości na drugiego człowieka. Która strona muru zwycięży? Zwolennicy obowiązkowego zabiegu i usuwania wszelkich śladów istnienia miłości, czy Odmieńcy, nieleczeni ludzie, którzy nie boją się kochać i nie straszny im ból, cierpienie i inne wiążące się z delirią uczucia?
"Chcieliśmy móc kochać bez przeszkód. Chcieliśmy mieć wolność wyboru. Teraz więc musimy o to walczyć"

Tymczasem wraz z rozdziałami, poświęconymi Hanie, jedynej i najlepszej przyjaciółce Leny, przenosimy się do świata pełnego luksusów, złota, srebra, ogromnych willi, nowoczesnych samochodów i całego przepychu, obecnego w życiu idealnym i uporządkowanym, życiu jakie zapewnia zabieg usuwania delirii. Ale dawnej Hany już nie ma. Teraz mamy styczność z wyleczoną, pozbawioną uczuć, przyszłą żoną, nowego burmistrza Portland. Hana jest szczęściarą. Już lepiej trafić nie mogła. Teraz, jako wyleczona kobieta i żona najlepszej szychy w całym mieście, będzie wiodła długie, spokojne, uporządkowane, pozbawione chaosu i zbędnych uczuć życie. Jednak, czy jej nowe życie rzeczywiście jest tak idealne i ułożone? Czy nękające ją sny, wspomnienia z dawnych lat, chwile zwątpienia w słuszność podjętych decyzji i odczuwalne, choć otumanione uczucia to normalne po zabiegu? Skoro usunęli z jej organizmu ślady delirii to jakim cudem ona jeszcze czuje współczucie, smutek i wyrzuty sumienia? Czyżby zabieg nie do końca się udał? Czy to możliwe?

"Nie jestem szczęśliwsza niż wtedy, gdy wierzyłam, że miłość jest chorobą. Pod wieloma względami jestem nawet bardziej nieszczęśliwa"

Podobnie, jak w poprzedniej części i tu niewątpliwie głównym wątkiem jest akcja. Przez całą książkę dzieje się naprawdę dużo. Nieustanne zwroty akcji, zaskakujące wydarzenia, szokujące fakty, nie ma czasu na odpoczynek i chwile odetchnienia, non stop tylko akcja, akcja, akcja! Dzięki temu, czytając naprawdę łatwo można oderwać się od rzeczywistości, wyłączyć myślenie i przenieść się do świata Głuszy, razem z bohaterami przemierzając nieznane tereny, śpiąc pod gołym niebem i wspólnymi siłami odpierać ataki wrogów. Chwilami, gdy akcja zamiast zwolnić, jeszcze bardziej nabierała rozpędu, potrafiłam tylko wlepiać się szeroko otwartymi oczami w strony i próbować ogarnąć, co tak właściwie się dzieje. Lauren Oliver jest mistrzynią budowania napięcia i wysyłania czytelników na granicę ryzyka zawału serca. Jednak teraz, już po przeczytaniu całej trylogii "Delirium" czuję niedosyt. Nie tak sobie wyobrażałam zakończenie tej powieści... W "Pandemonium" stanowczo zabrakło mi Juliana! I jak na książkę o zakazanej miłości, naprawdę mało w niej było miłości, a w szczególności tej ostatniej części. Niby był trójkąt miłosny, rozdarta Lena, nie potrafiąca stwierdzić, którego kocha bardziej, albo bez którego nie wyobraża sobie reszty życia, był zakochany, słodki Julian i zmieniony, bezduszny Aleks. I ta ich dziwna relacja... Jeden kocha, a drugi nienawidzi? W sumie to, aż do teraz nie jestem wstanie określić, którego polubiłam bardziej. I bez wątpienia, jest to pierwsza taka sytuacja, gdy nie mam swojego książkowego faworyta w trójkącie miłosnym. Dziwnie tak. Ale skoro w trzeciej części było tyle tych wątków miłosnych, co kot napłakał to jak miałam wybrać ulubieńca?! Duży minus.
"Musisz ranić albo zostaniesz zraniony"
Jednakże największym minusem dla książki było jej zakończenie... Nie rozumiem, jak Lauren Oliver mogła spaprać, tak genialną historię, jakimś otwartym, niesprecyzowanym zakończeniem. Jak mogła zostawić Nas czytelników w niepewności, nie wyjaśniając, jak zakończyły się losy głównych bohaterów?! Rozumiem, że jej celem było umożliwienie czytelnikom snucia własnych domysłów na temat, jak potoczyło się dalsze życie wszystkich książkowych postaci, ale ja nie uznaję takich nie happy endów. Muszę mieć jasno określone, on jest z nią, ona z nim, ten nie żyje, ta cudownie ozdrowiała, ten poniósł karę i najważniejsze - WSZYSCY ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. A tu co? Gów... Właśnie. Autorka pisząc takie zakończenia pozostawiła więcej pytań, niż odpowiedzi. Tutaj powinien pojawić się jeszcze czwarty tom! Zaczynając czytać "Requiem" liczyłam na to, że będę zbierać szczękę z podłogi. Nie przeliczyłam się. Szkoda tylko, że zbierając ją w głowie myślałam: "What thee fuu... To ma być koniec? Tak po prostu? Już?". Jednak pomimo fatalnego zakończenia, którego nigdy nie wybaczę autorce, całą trylogię będę miło wypominać i na pewno jeszcze kiedyś powrócę do świata zakazanej miłości. Każdą część, czytałam z zapartym tchem, przeżywając masę przeróżnych emocji i wrażeń, a czas z nimi spędzony na pewno uważam za udany i przyjemny. Trylogia "Delirium" jest teraz jedną z moich ulubionych trylogii i bez wątpienia tak jeszcze długo pozostanie.
Ocena: 7/10